23 września tradycyjnie świętują spadochroniarze w mundurach. To przede wszystkim żołnierze z 6. Brygady Powietrznodesantowej, ale też 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Również z Wojsk Specjalnych oraz innych jednostek, w których prowadzone jest szkolenie spadochronowe. To także dzień Związku Polskich Spadochroniarzy, czyli największego stowarzyszenia weteranów i żołnierzy służby czynnej z takich formacji. Czy na współczesnym polu walki wojska spadochronowe będą odgrywać istotną rolę? Pierwsze dni wojny w Ukrainie pokazały, że tak mogłoby być. Pod warunkiem jednak, że spadochroniarze dostaną właściwe zadania i będą dobrze dowodzone.
„Odtąd jesteście 1. Brygadą Spadochronową” – tak 23 września 1941 r. powiedział Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski. Tego dnia wizytował – istniejącą od dziewięciu miesięcy, dowodzoną przez płk. Stanisława Sosabowskiego – 4. Brygadę Kadrową Strzelców. Jej żołnierze przeszli pełne przeszkolenie jednostki spadochronowej. Formalnie brygadę utworzono rozkazem Naczelnego Wodza z 9 października 1941 r.
Poznaj nieznane fakty z czasów II wojny światowej: „Dezinformacja na wojnie: Tajna operacja spadochroniarzy Sosabowskiego, której nie było”.
W Ludowym Wojsku Polskim pierwszą dużą formację tego typu utworzono w 1957 r. Była to 6. Pomorska Dywizja Powietrznodesantowa. To legendarne „Czerwone Berety”. Z tej formacji wywodziły się jednostki specjalne sił lądowych LWP, m.in. 1. Batalion Szturmowy w Dziwnowie. Z czasem żołnierze z Dziwnowa budowali inne formacje specjalne: Lubliniec, Formozę i GROM.
„Czerwone Berety” szybko zaczęły cieszyć się wysokim prestiżem społecznym. Żołnierze nosili charakterystyczne nakrycia głowy, mieli mundury inne niż w pozostałych formacjach lądowych. Widowiskowe skoki spadochronowe oraz bardzo trudne szkolenie przemawiały do wyobraźni i były dowodem ponadprzeciętnej odwagi. Olbrzymi wpływ na budowę pozytywnego wizerunku dywizji miał kinowy hit z 1962 r. – polski film „Czerwone Berety”.
Po prawie 30. latach, w 1986 r. 6. Dywizja została przemianowana na brygadę. Obecnie jest to 6. Brygada Powietrznodesantowa, której dowództwo stacjonuje w Krakowie.
Natomiast w 1994 r. rozpoczęto formowanie kolejnej dużej formacji – 25. Dywizji Kawalerii Powietrznej. Ze względu na specyfikę zadań, jej żołnierzy również wyposażono w spadochroniarskie berety. W 1999 r. dywizję przeformowano w 25. Brygadę Kawalerii Powietrznej. Jej dowództwo stacjonuje w Tomaszowie Mazowieckim.
Desanty spadochronowe. Czy sprawdzą się na współczesnej wojnie?
Na wyzwania związane z prowadzeniem współczesnej wojny patrzymy przede wszystkim przez pryzmat walk w Ukrainie. Dlatego po ponad trzech latach może wydawać się, że jest to głównie wojna pozycyjna w dobrze ufortyfikowanym terenie, z wykorzystaniem oddziałów piechoty, ciężkiej broni i dronów. Czy więc na współczesnym polu walki lekkie, mobilne wojska spadochronowe będą odgrywać istotną rolę?
Nie ma co do tego wątpliwości gen. bryg. Tomasz Białas, oficer Wojsk Specjalnych, obecnie dowódca 25. Brygady, instruktor spadochronowy z ponad 600. skokami na koncie.
W książce Jarosława Rybaka „Trzy wojny „Miotły”. Operacje specjalne: Jak było? Jak jest? Jak będzie?” wyjaśnia, że – przeprowadzony pierwszego dnia pełnoskalowej wojny – duży rosyjski desant spadochronowy na wielkie lotnisko pod Kijowem miał zdecydować o szybkim zdobyciu stolicy Ukrainy.
„Jednak źle się przygotowali. Dlatego spektakularną klęskę ponieśli już pierwszego dnia agresji. Rosjanie planowali zająć lotnisko Antonow w Hostomelu, znajdującym się zaledwie 25-30 km od centrum Kijowa. To duży obiekt specjalizujący się w obsłudze ruchu towarowego. Pas startowy ma długość 3,5 km, mogą na nim lądować największe samoloty transportowe. Opanowanie tego lotniska umożliwiałoby błyskawiczny przerzut sił na samolotami transportowymi Ił-76 czy An-124. Rosjanie mogliby stworzyć hub logistyczny tuż przy stolicy zaatakowanego państwa. Zadanie to powierzono wojskom powietrznodesantowym wspartym elementami specnazu (…).”
Gen. Białas podkreśla jednak, że to nie rosyjscy żołnierze przerzuceni na lotnisko odpowiadają za porażkę. Bowiem oni profesjonalnie przeprowadzili pierwszy etap operacji. Natomiast winę ponoszą sztabowcy przygotowujący operację oraz dowódcy, którzy zatwierdzali plany. Ponieważ to oni własnych żołnierzy skierowali do walki bez koniecznego przygotowania i sprzętu. „W zasadzie bez wyraźnego pomysłu, jak mają one wykonać zadania. Dlatego, w konfrontacji z regularnymi ukraińskimi pododdziałami, ponosiły straty i nie byli w stanie utrzymać zajętych pozycji. Bitwa o Hostomel stała się więc symbolem rosyjskiego chaosu w dowodzeniu oraz prowadzeniu działań zbrojnych.” – mówi w książce dowódca 25. Brygady.
Związek Polskich Spadochroniarzy. Co to za organizacja?
Największym stowarzyszeniem weteranów i żołnierzy służby czynnej z formacji spadochronowych jest Związek Polskich Spadochroniarzy. Z inicjatywy grupy żołnierzy rezerwy z Krakowa ZPS utworzono w 1989 r. Oprócz żołnierzy mogą do niej należeć również cywile – pasjonaci skoków.
Działacze Związki stawiają sobie za cel integrację środowiska. Promują tradycje polskiego spadochroniarstwa, kultywowanie obyczajów. Opiekują się też miejscami pamięci ważnymi dla spadochroniarzy.
W 1999 r. Związek został przyjęty do Europejskiej Federacji Spadochroniarzy (U.E.P.).
Główna siedziba Związku mieści się w Warszawie, a oddziały – w miejscowościach związanych z wojskami desantowymi lub silnym środowiskiem spadochronowym. [Dowiedz się więcej o ZPS].
Od 2011 r. prezesem Związku Polskich Spadochroniarzy gen. dyw. rez. Jan Kempara. Po ukończeniu wrocławskiej szkoły oficerskiej, w 1973 r. trafił do 1. Batalionu Szturmowego w Dziwnowie. Objął dowodzenie grupą specjalną. Zdobył uprawnienia instruktora spadochronowego. Potem zajmował się działaniami specjalnymi w Pomorskim Okręgu Wojskowym. Następnie służył w Zarządzie Rozpoznania Wojskowego Sztabu Generalnego WP. Był szefem sztabu 6. Brygady. Z Krakowa trafił do Tomaszowa Mazowieckiego na stanowisko zastępcy dowódcy 25. Dywizji, którą – już jako dowódca tej formacji – przeformowywał w brygadę.
W 2003 r. został asystentem Szefa Sztabu Generalnego WP do spraw Sił Specjalnych, a następnie Szefem Szefostwa Działań Specjalnych SG.
Gen. Kempara służył na misjach w Egipcie, Namibii, dawnej Jugosławii, Syrii i Korei Południowej. Obejmował również wysokie stanowiska w Połączonym Podregionalnym Dowództwie „Północny Wschód” (JHQ NORTEAST) w Danii oraz w Międzynarodowym Korpusie NATO w Grecji. [Dowiedz się więcej o Prezesie ZPS].
Związek Polskich Spadochroniarzy. Dziękuję za wyróżnienie!
ZPS dba o tradycje i promuje służbę wojskową. Jednocześnie, na kilka sposobów, honoruje swoich członków oraz osoby uznane za zasłużone dla organizacji. Najwyższym wyróżnieniem w jest Złoty Medal „Za Zasługi dla Związku Polskich Spadochroniarzy”. Niedawno otrzymał je Jarosław Rybak. Stało się to w czasie sierpniowego „Festynu Komandosa” odbywającego się w Dziwnowie [Dowiedz się więcej o Festynie i historii polskich oddziałów specjalnych].
Odznaczenie wręczył gen. dyw. Jan Kempara. Jest to dowód uznania za wieloletnie promowanie formacji wojskowych, które na pole walki dostają się na spadochronach.
Natomiast st. chor. sztab. rez. Zbigniew Jeszka – prezes III Oddziału ZPS w Dziwnowie wręczył pamiątkowy ryngraf od członków społeczności spadochronowej z Dziwnowa.
Prestiżowe wyróżnienie ze strony Związku Polskich Spadochroniarzy to powód do dumy i potwierdzenie rzetelności i staranności w czasie przygotowywania publikacji o tematyce wojskowej.bDziękuję, Jarosław Rybak













Dodaj komentarz