Ta historia doskonale nadaje się na scenariusz filmu akcji. Oficer wywiadu Stefan Jasieński został przeszkolony w Wielkiej Brytanii. Skoczył na spadochronie do Polski, miał rozpracować KL Auschwitz-Birkenau. Gdy ciężko ranny wpadł w ręce Niemców, obozowi konspiratorzy w chcieli go zlikwidować. Miał bowiem olbrzymią wiedzę, a mógł pęknąć w czasie śledztwa prowadzonego przez gestapo. Nie zgodził się na to Józef Cyrankiewicz, późniejszy premier komunistycznego rządu.

Ale po kolei. Niemcy zakładali, że gdyby musieli wycofać się z Oświęcimia to – dla zatarcia śladów po obozach koncentracyjnych – zlikwidują więźniów KL Auschwitz-Birkenau, a obozy zrównają z ziemią. Aby temu zapobiec Armia Krajowa, w ramach ogólnokrajowej akcji „Burza”, przygotowywała plan odbicia obozów. W lipcu 1944 r. koordynatorem działań konspiratorów został ppor. Stefan Ignacy Jasieński – spadochroniarz zrzucony z Anglii. Gdy wpadł w ręce Niemców do Bloku 11 w Auschwitz. W celi, w której go osadzono pozostawił po sobie niezwykłą, zachowaną do dziś pamiątkę.

Z Wileńszczyzny pod Oświęcim

Stefan Jasieński ps. „Alfa”, „Urban” urodził się 2 kwietnia 1914 r. w Wilnie. Jego siostrą była Wanda Komar-Żylińska, matka Władysława Komara (1940-1988) mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą.

Przyszły skoczek spadochronowy Armii Krajowej studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej. Na przełomie 1937 i 38 r. ukończył kawaleryjską Szkołę Podchorążych Rezerwy w Grudziądzu. We wrześniu 1939 r. walczył w Polsce, a następnie we Francji. Po ewakuacji znalazł się w Wielkiej Brytanii. Tam w maju 1942 r. powołano go na siedmiomiesięczny, tajny kurs Cichociemnych. [Dowiedz się więcej o Cichociemnych]

Trzy miesiące po ukończeniu szkolenia poleciał do Polski. Wylądował na zrzutowisku w pobliżu Koniecpola. [Zobacz, jak funkcjonowało zrzutowisko dla Cichociemnych]

Jako specjalista wywiadu dostał przydział do pracy na Wileńszczyźnie. Jednak po kilku miesiącach odwołano go do Warszawy, by w lipcu 1944 r. skierować pod Oświęcim. Jeszcze w Warszawie zapoznał się ze scenariuszem oswobodzenia więźniów KL Auschwitz-Birkenau. Taki plan już w 1942 r. przedstawiono Komendzie Głównej AK.

Cichociemny miał rozpoznać siły załogi obozu, nawiązać kontakt z obozowym ruchem oporu, dograć zrzuty broni, skoordynować działania okolicznych partyzantów oraz więźniów. Z planów wynikało, że uderzenie na Oświęcim wykona Korpus AK złożony z żołnierzy ze śląskiego i krakowskiego okręgu AK. Broń dla walczących mieli zrzucić alianci.

  • Stefan Jasieński
  • Powitanie pary królewskiej na stacji w Glamis przez szwadron honorowy 10 Pułku Strzelców Konnych. Sztandar trzyma pchor. Stefan Jasieński. Obok stoją: premier RP gen. Władysław Sikorski, król Wielkiej Brytanii Jerzy VI i królowa Elżbieta.

Obozowa strefa śmierci

Okolice Oświęcimia były niezwykle niebezpiecznym terenem. Kilka pierścieni straży rozrzuconych w promieniu wielu kilometrów strzegło tajemnicy Auschwitz. Z najbliższych okolic obozu wysiedlono polską ludność. Niemcy sprowadzili tam przesiedleńców z Rzeszy oraz zainstalowali gęstą sieć konfidentów. Wszystko po to, aby utrudnić niesienie pomocy uwięzionym oraz szybko wyłapywać uciekinierów.

„Urban” szybko skontaktował się z ppłk. Zygmuntem Walterem-Janke, dowódcą Okręgu Śląskiego AK i zaznajomił się z przygotowanym planem centralnego uderzenia na obóz. Nawiązał kontakty z ludźmi różnych orientacji politycznych, działających w Armii Krajowej, Polskiej Partii Socjalistycznej i Batalionach Chłopskich. Przez sieć łączników miał kontakt m. in. z Józefem Cyrankiewiczem, więźniem Auschwitz i szefem Wojskowej Rady Obozu, późniejszym premierem.

Tragiczna obława

Stefan Jasieński zainstalował się w okolicach Oświęcimia. Najpierw mieszkał w majątku w przysiółku Kańczuga, później w pobliskim Osieku. Dodatkową kwaterę miał w Malcu u kowala Franciszka Pawia.

Praca wywiadowcza była niezwykle trudna, a Niemcy przez cały czas deptali konspiratorom po piętach. 28 września szef łączności obwodu Batalionów Chłopskich Karol Petkowski (odpowiadający za bezpieczeństwo Cichociemnego) dowiedział się o planowanej nocnej obławie w okolicy. Zarządził, aby wszyscy zagrożeni schronili się za wsią, przy polnej kapliczce na skrzyżowaniu polnych dróg. Niemcy wiedzieli jednak, że ta kapliczka jest miejscem tajnych spotkań.

W nocy z 28 na 29 września 1944 r. „Urban” poszedł na miejsce zbiórki z młodym przewodnikiem. Kiedy wpadli w zasadzkę, przewodnik zdołał umknąć. Cichociemny starał się uciekać w kierunku wsi. Dostał jednak ciężki postrzał w brzuch i nogę. Miał przy sobie pistolet, który wyrzucił kiedy zdał sobie sprawę z faktu, że został otoczony. Niemcy znaleźli przy nim schemat obozu oraz dokumenty dotyczące planowanej operacji.

Pojmanego natychmiast przewieziono do bloku szpitalnego KL Auschwitz. Tam „Urbana” operował więzień, doktor Tadeusz Orzeszko. (Po latach dr Orzeszko został teściem Stefana Bałuka „Starby” – Cichociemnego i przyjaciela „Urbana”). [Zobacz Cichociemnego „Starbę” na promocji książki GROM.PL]

Niemcy mieli dobrze rozwiniętą sieć agentów, ale i obozowy ruch oporu szybko pozyskiwał informacje. Zanim więc „Urban” znalazł się w szpitalu, dr Orzeszko wiedział już, że będzie miał do czynienia z ważnym członkiem przyobozowej konspiracji. Dlatego przez kilka dni podawał Jasieńskiemu środki nasenne oraz odurzające. Gestapo miało bowiem odnieś wrażenie, że jego stan rannego jest poważny i nie nadaje się on do przesłuchania. Jednocześnie z „Urbanem” kontaktowali się z nim członkowie Wojskowej Rady Obozu, którzy starali się ustalić spójną wersję zeznań. Sytuacja była poważna, bo Niemcy wiedzieli, że mają do czynienia z kimś ważnym.

  • Fotografia rysunków na drzwiach celi nr 21 Bloku Śmierci.
  • Zdjęcie rysunków na drzwiach celi nr 21 po obróbce graficznej.
  • Wydrapany w ścianie Jezus na krzyżu.
  • Wizerunek Chrystusa Miłosiernego.

Lepiej zabić Cichociemnego

Konspiratorzy rozważali możliwość eliminacji Cichociemnego. Dlaczego? Bo „Urban” wiedział zbyt wiele i mógł się załamać w trakcie śledztwa. Temu przeciwstawił się Józef Cyrankiewicz. Domagał się, aby radio londyńskie przestrzegło Niemców przez likwidacją Cichociemnego i poinformowało, że ewentualnym w odwecie za zabicie więźnia rozstrzelani zostaną oficerowie niemieccy przebywający w niewoli angielskiej.

BBC nadało taką audycję w drugiej połowie października 1944 r. To utwierdziło hitlerowców w wyjaśnieniach Jasieńskiego. W czasie śledztwa podał swoje prawdziwe nazwisko. Zeznał też, że jest skoczkiem spadochronowym, który niedawno został zrzucony w pobliżu Oświęcimia. Taką wersję zeznań ustalił z obozowymi konspiratorami. Dlatego gestapowcy nie skojarzyli więźnia z oficerem wywiadu, koordynującym działalność konspiracyjną związaną z obozem.

Do dziś nie wiadomo w jakich okolicznościach i kiedy zgiął Cichociemny. Najprawdopodobniej żył jeszcze na początku 1945 r. Wtedy plany uderzenia na obóz były już nieaktualne. Jesienią 1944 r. Niemcy zrezygnowali bowiem z zamiaru likwidacji obozów.

Oświęcimska pamiątka po „Urbanie”

Stefana Jasieńskiego osadzono w celi nr 21 Bloku Śmierci. Dopiero w 20 lat po wojnie, były więzień KL Auschwitz przypadkowo odkrył tam tajemnicze rysunki. Pracownicy muzeum zaczęli je analizować, okazało się, że to wyrysowana autobiografia Cichociemnego. Uzdolniony plastycznie „Urban”, na drzwiach celi narysował m. in. herb swojego rodu oraz symbole nawiązujące do studiów na wydziale architektury (otwartą książkę, ołówek, pióro, rysownicę, przykładnicę, dwie ekierki i kielnię) oraz cyrkiel (znak korporacji studenckiej, do której należał). Odniósł się do kolejnych etapów służby wojskowej (na drzwiach zobaczymy lancę ułańską, szablę, konia, motocykl i czołg). Ostatni etap życia symbolizują: bombowiec, którym przyleciał do kraju, spadochron i znak spadochronowy.

Najwyraźniejszy jest rysunek głowy więźnia. To wizerunek polskiego Żyda Jakuba Kozalczyka odpowiadającego za czystość w celach i donoszenie posiłków osadzonym.

Natomiast na ścianie Stefan Jasieński wydrapał Syrenkę Warszawską, Jezusa na krzyżu oraz wizerunek Chrystusa Miłosiernego z obrazka, który dostał od siostry.

Tablica na kapliczce w Malcu

  • W 2000 r. na kapliczce w Malcu zawisła tablica poświęcona Cichociemnemu Stefanowi Jasieńskiemu.
  • Przy kapliczce wybudowano kościół.
  • Kapliczka, w czasie wojny miejsce spotkań konspiratorów.
  • Tablica upamiętniająca Cichociemnego.
  • Pomnik w centrum Malca przypomina, że za wojenne męstwo mieszkańców wieś odznaczono Krzyżem Walecznym.
  • Postument upamiętniający lokalnego bohatera – żołnierza Batalionów Chłopskich, który zginął niosąc pomoc więźniom KL Auschwitz-Birkenau.
  • Przed II wojną światową w regionie popularny był ruch ludowy, dlatego w czasie okupacji konspiratorzy działali w strukturach Batalionów Chłopskich.
  • Tablica na pomniku.
  • Odwiedzając Malec warto wybrać się również w pobliskie Beskidy.
  • W maleńkim Malcu, w czasie II wojny światowej, działy się ważne rzeczy.

Obserwujących cykl #TurystykaMilitarna zachęcam do odwiedzenia tych okolic.

W 2000 r. na ścianie kapliczki w Malcu uroczyście odsłonięto tablicę poświęconą Stefanowi Jasieńskiemu. Sfinansowała ją Fundacja Byłych Żołnierzy Jednostki Specjalnej GROM. Gośćmi honorowymi wydarzenia byli Kazimierz Paw (uszedł on z zasadzki przygotowanej na „Urbana”) oraz Stefan „Starba” Bałuk. [Przeczytaj wywiad ze Stefanem „Starbą” Bałukiem.]

Wtedy w Malcu Cichociemny powiedział mi: – „Urban” nie wydał nikogo, choć znał adresy wszystkich konspiratorów w okolicach Oświęcimia. Łącznie z namiarami na Cyrankiewicza. To był niesamowicie przyzwoity człowiek, o głębokich zasadach etycznych i moralnych.

Stefan Bałuk z zamiłowania był fotografem. Dzięki niemu zachowały się zdjęcia Stefana Jasieńskiego z czasu pobytu w Wielkiej Brytanii.

Odsłonięcie tablicy było ważnym wydarzeniem dla lokalnej społeczności. Gości podjęto godnie. W czasie obiadu jeden z gospodarzy zapytał 86-letniego, poruszającego się o lasce „Starbę”: – Panie pułkowniku, może napije się pan pół kieliszeczka wódeczki?

– Ale dlaczego tylko pół? – odpowiedział „Starba”, który znany był z błyskotliwych i celnych ripost.

Najlepszym źródłem wiedzy o Stefanie Jasieńskim jest książka „Spadochroniarz Urban”. Jej autorem jest dr Adam Cyra, były pracownik Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, prowadzący bardzo ciekawy blog „Wprawnym okiem Historyka”. Warto go obserwować

Jak dojechać do Malca?

Miejscowość znajduje się niecałe 15 km od dawnego KL Auschwitz. Aby dotrzeć do kapliczki, należy nawigację ustawić na kościół w Malcu lub ul. por. Jasieńskiego. Przy kapliczce jest spory parking. Warto dotrzeć do centrum wsi i zobaczyć dwa pomniki. Na skwerze stoi monument upamiętniający działaczy Związku Młodzieży Wiejskiej. Na nim znajduje się tablica z informacją o odznaczeniu wsi Krzyżem Walecznych. Natomiast kilkaset metrów dalej, w niewielkim parku przy stadionie stoi pomnik poświęcony żołnierzom Batalionów Chłopskich, którzy pomagali więźniom KL Auschwitz-Birkenau.

Źródła zdjęć: archiwalne: Narodowe Archiwum Cyfrowe i Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau (zdjęcie S. Jasieńskiego) / z celi 21: Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz www.auschwitz.org / z Malca: Jarosław Rybak