Celny opis rzeczywistości

Skuteczna kreacja przyszłości

  • „Niedawno w Wojskowym Biurze Badań Społecznych powstała analiza o tym, jak sami żołnierze postrzegają funkcjonowanie Narodowych Sił Rezerwowych. Nad wynikami powinien pochylić się każdy, kto zabiera głos na temat rezerw osobowych. (…) Raport to ponura lektura dla osób tworzących i od kilku lat reformujących Narodowe Siły Rezerwowe. Tym bardziej przygnębiająca, że pochodząca z wnętrza armii. Oczywiście było to do przewidzenia. Tak musiały skończyć się działania polegające w dużej mierze na ładnym opakowywaniu produktu wątpliwej jakości.”

  • „Spójrzmy na stronę 18 Batalionu Powietrznodesantowego w Bielsku-Białej. Głównym elementem grafiki nagłówkowej strony internetowej jest słynne zdjęcie Petera Andrewsa, które przedstawia… płetwonurków z GROM-u. Poniżej fotografii gromowców umieszczono orła wojsk specjalnych (z charakterystyczną czarną pęltą). Pionowy napis potwierdza, że mamy do czynienia z jednostką niezwyczajną: „Wojsko Polskie – Wojska Specjalne”. O ile mnie jednak pamięć nie myli, 18 Batalion to od zawsze jednostka wojsk lądowych. Albo więc komuś w Bielsku-Białej Poprzestawiały się formacje, albo nie wie, pod jakim orłem służy. Ciekawe też, że od kilku miesięcy nikogo to nie kłuje w oczy.”

  • Sytuację mamy dosyć kuriozalną. Często ukrywanie wizerunków specjalsów jest dosyć trudne. Szczególnie od czasu, gdy wprowadzono multicamy. Być może dobrze maskują one w lesie, ale na pewno nie wśród innych żołnierzy. Od tego momentu komandosa rozpoznajemy na kilometr – po nietypowym mundurze. Nie wspominam już o bardziej wyrafinowanych możliwościach dekonspiracji. (…)
    Może jednak jest tak, że decydenci nie widzą potrzeby maskowania specjalsów? Przecież w wojskowych służbach specjalnych (szczególnie tej, mającej w akronimie podwójne „W”) bardzo skutecznie rozwiązano ten problem. Żołnierze przechodzący tam dosyć skutecznie gubią za sobą ślady.

  • To WDW ma kapitalną lokalizację, wyremontowane wnętrza, potencjał. Ale czegoś tam brakuje. Znajomy generał, znający się na zarządzaniu (wiem, dla wielu czytelników zestawienie „generał” i „zarządzanie” brzmi niewiarygodnie), stwierdził, że może jest to oferta wynikająca z modelu biznesowego skierowanego do ludzi, którzy w latach młodości urlopy spędzali w WDW. Jeżdżą tam z nostalgii. Dobrze znana atmosfera daje im poczucie bezpieczeństwa, a schludne wnętrza – komfortu. Być może. Ale właśnie dlatego klienci przyzwyczajeni do oferty „sektora cywilnego” mogą przyjechać tam dwa razy: pierwszy i ostatni. Nie wszystkim odpowiada pobyt w muzeum inspirowanym filmami Barei.

  • Co jest trudniejsze, wymaga większych pieniędzy i dłuższego czasu: przygotowanie operatorów do przeprowadzenia skomplikowanych działań specjalnych czy sztabowców planujących takie działania i potrafiących współdziałać z odpowiednikami z państw NATO? Internetowy wielbiciel Wojsk Specjalnych postawi na operatorów. No bo co tam sztaby – głównie przeszkadzają żołnierzom. Jeśli takie przekonanie ma nastolatek zafascynowany specjalsami – to jeszcze można znieść. Gorzej, że opinia publiczna (a niekiedy i decydenci) nie rozumieją roli sztabów i całego tego – przyznajmy: nie najmniejszego – zaplecza pracującego na sukcesy komandosów.

  • Czy można sprowadzić sobie na głowę problemy wyłącznie z powodu własnych błędów? A potem pogłębiać kryzys serią bezsensownych działań? Oczywiście. Omawiałem to na przykładzie ministerstwa, dużego koncernu oraz władz samorządowych: powiatowych i gminnych. Taki wykład wygłosiłem w czasie XII edycji konferencji „Zarządzanie kryzysowe – komunikacja i kooperacja służb”, w maju 2015 r. w Warszawie.

  • Z zażenowaniem odnotowałem, że ktoś postanowił sprawdzić, ilu Polaków deklaruje chęć oddania życia za ojczyznę. Wystarczyło kilka pytań zadanych grupie badanej i już media ogłosiły, jaki odsetek ludzi gotowy jest do najwyższych wyrzeczeń dla dobra wspólnego. Niezbyt interesowały mnie wyniki. Traktuję je tak poważnie, jak odpowiedzi na pytanie „czy gdybyś wygrał miliard w Lotto, to połowę oddałbyś Jarosławowi Rybakowi”. Mam świadomość, że nawet jeśli sto procent zapytanych zadeklarowałoby chęć podzielenia się ze mną miliardem, to nadal jednak powinienem te zapewnienia traktować z pewnym dystansem Tak więc z niedowierzaniem słuchałem i czytałem analizy – poważnych wydawać by się mogło – ludzi rozprawiających o tym, czy wyniki powinny nas zadowalać, czy też nie? Co z nich wynika? Dlaczego wyniki są takie, a nie inne?

  • Przez dwa tygodnie licytowaliśmy egzemplarz książki „Cel snajpera” z wpisem autora – legendarnego, amerykańskiego snajpera Chrisa Kyle`a. Pieniądze z licytacji zostały już przelane na konto Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. Będą przeznaczone na terapię zajęciową leczących się tam weteranów wojskowych misji zagranicznych. Książka trafi do Łukasza, polskiego weterana misji w Kosowie i Afganistanie, który od kilkunastu lat mieszka w USA. W jego imieniu licytował inny weteran – „Bzyku”. Dziękujemy!
    Aukcję organizowałem wspólnie z ppłk. Krzysztofem Plażukiem z Centrum Operacji Specjalnych, administratorem facebookowego fanpage`a Wojsk Specjalnych.

  • Nie warto inwestować w superfilmiki na You Tuba, wypasione strony internetowe czy zaawansowane projekty komunikacyjne. Na razie to zmarnowane pieniądze. Myśląc o skutecznym naborze najlepszych kandydatów, najpierw trzeba zadbać o strategiczny element procesu komunikowania wojska z zainteresowanymi założeniem munduru. Są nim osoby odbierające telefony i mejle z rubryki „Kontakt” na stronie internetowej jednostki. Skupiając się na formie, najczęściej zapominamy, że zachęcony reklamą w końcu zadzwoni lub napisze z prośbą o szczegóły. A po drugiej stronie słuchawki…

  • Wczoraj do kin wszedł „Snajper” – film oparty na biografii Chrisa Kyle`a. W lipcu 2012 r. miałem okazję poznać Chrisa. Na zlecenie wydawnictwa ZNAK, które wprowadziło na polski rynek „Cel snajpera. Opowieść najbardziej niebezpiecznego snajpera w dziejach amerykańskiej armii”, zorganizowałem promocję tej książki. Na poligonie w podwarszawskim Rembertowie Chris i Taya Kyle spotkali się z komandosami z GROM-u oraz grupą dziennikarzy.

    W czasie tego spotkania wymieniliśmy się z Chrisem książkami. Na trzech „Celach snajpera” Chris złożył autografy. Egzemplarz „Dla Jarka” zostawiam na pamiątkę. Natomiast kolejną książkę z wpisem najsłynniejszego snajpera w najbliższych dniach wystawię na aukcję. Pozyskane pieniądze w całości przekażę na terapię zajęciową weteranów leczących się w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. Chris Kyle zginął w czasie prowadzenia terapii zajęciowej dla amerykańskich żołnierzy cierniących na PTDS. Niech więc pieniądze zebrane z licytacji jego książki pomogą w leczeniu naszych weteranów. Szczegóły już niedługo!