Proporzec Prezydenta RP. Autor: Poznaniak / Wikimedia Commons https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Plik:Flag_of_the_President_of_Poland.svg

Dlaczego żołnierze głosowali na Karola Nawrockiego?

Z analizy think tanku Stratpoints wynika, że w ostatnich wyborach prezydenckich żołnierze głosowali na kandydatów prawicowych. W telewizji WPolsce24 weterani wyjaśniali, skąd u żołnierzy poparcie dla takich kandydatów. Dlaczego autorzy publikacji powstałych w dwóch – diametralnie różnych – środowiskach społecznych i politycznych doszli do takich samych wniosków?

Spójrzmy na preferencje wyborcze mundurowych z trzech perspektyw: raportu think tanku Stratpoints, programu telewizyjnego Pawła Rybickiego opublikowanego w WPolsce24 oraz doświadczeń autora poniższego wpisu.

Fundacja Stratpoints: statystyki nie budzą wątpliwości

Raport fundacji Stratpoints
Raport fundacji Stratpoints

Think tank powstał z inicjatywy gen. broni rez. Mirosława Różańskiego, byłego dowódcy Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych, obecnie senatora Trzeciej Drogi, znanego krytyka działań podejmowanych w MON za czasów, gdy ministerstwem obrony kierowali politycy PiS. Na zlecenie generała mgr inż. Mateusz Domalążek oraz mgr Przemysław Najmuł opracowali raport „Aktywność wyborcza żołnierzy podczas wyborów prezydenckich w 2025 r.”. [POZNAJ MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY].

Autorzy poddali analizie 34 komisje wyborcze. Znajdowały się one w bezpośrednim sąsiedztwie jednostek wojskowych, miejsc zgrupowania wojska oraz w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Kosowie. Interesowali się komisjami, w których był wysoki odsetek zaświadczeń o prawie do głosowania poza miejscem stałego zamieszkania. Z takich korzystają żołnierze np. na poligonach czy służbie na granicy z Białorusią.

Po analizie napisali (kursywą zaznaczono cytaty): „Z danych wynika, że obecność grup wojskowych zwiększa poparcie dla kandydatów prawicy, w szczególności Sławomira Mentzena. Efekt ten nie występuje w takiej skali w gminach popularnych turystycznie. To jednoznacznie wskazuje na związek wyniku z tożsamością głosującej grupy.”

Fundacja Stratpoints: w Kosowie żołnierze poparli Mentzena

„Najbardziej wyrazistym i jednoznacznym przykładem omawianego zjawiska jest komisja wyborcza w bazie PKW w Kosowie. W tej komisji wyborcy to głównie żołnierze. W pierwszej turze wyborów Sławomir Mentzen zdobył tam aż 51,2% głosów, a Grzegorz Braun 15,1%. Wyniki te są ponad trzykrotnie wyższe niż średnia krajowa dla Mentzena i ponad dwukrotnie wyższe dla Brauna. Pozwala to zauważyć, jak bardzo różni się profil wyborczy środowisk wojskowych od ogółu społeczeństwa.

Komisja KFOR stanowi przypadek, który najlepiej ilustruje mechanizm widoczny także w polskich garnizonach. Tam, gdzie głosują żołnierze na podstawie zaświadczenia, Mentzen i Braun osiągają wysokie poparcie.”

Powyższe wnioski dotyczą pierwszej tury głosowania. Natomiast: „Analiza wyników drugiej tury wyborów prezydenckich przeprowadzona dla 34 komisji zidentyfikowanych wcześniej jako obszary o wyraźnej obecności środowiska wojskowego potwierdza spójność i trwałość preferencji politycznych tej grupy zawodowej.”

Fundacja Stratpoints: wojsko popiera prawicę

„Dane wskazują, że elektorat wojskowy w dalszym ciągu wykazuje odmienny profil polityczny względem reszty społeczeństwa. Charakteryzuje się on silnym poparciem dla kandydata reprezentującego nurt konserwatywno-prawicowy.

W analizowanych komisjach Karol Nawrocki uzyskał średnio 56,91% głosów, natomiast Rafał Trzaskowski – 43,09%. Oznacza to znaczącą przewagę kandydata prawicy w środowiskach wojskowych, mimo relatywnie wyrównanego wyniku w skali kraju. (…)

Dane te wskazują, że obecność elektoratu wojskowego systematycznie przesuwa wynik głosowania na korzyść kandydata konserwatywnego.”

Badacze z fundacji Stratpoints wzięli pod lupę wyniki z Kosowa. „Najbardziej jednoznacznym i skrajnym przykładem wpływu środowiska wojskowego na wynik wyborczy pozostaje komisja obwodowa funkcjonująca przy PKW w Kosowie. Analogicznie jak w pierwszej turze, również w drugiej turze wyborów prezydenckich, komisja ta odzwierciedlała preferencje wyborcze niemal wyłącznie żołnierskiego elektoratu. To czyni ją wyjątkowym przypadkiem do analizy.

W drugiej turze głosowania Karol Nawrocki uzyskał w tej komisji aż 74,41% głosów, podczas gdy Rafał Trzaskowski – 25,59%. Oznacza to, że kandydat reprezentujący nurt konserwatywno-prawicowy uzyskał tu wynik wyższy o blisko 50% niż jego poparcie w kraju. Natomiast kandydat centrowo-liberalny osiągnął wynik wyraźnie niższy niż jego rezultat krajowy.

Dla porównania – w pierwszej turze wyborów w tej samej komisji Sławomir Mentzen zdobył 51,2% głosów. Grzegorz Braun – 15,1%, co już wtedy wskazywało na bardzo wyraźny prawicowy profil tego środowiska. Wyniki drugiej tury tylko potwierdzają ten kierunek, przesuwając punkt ciężkości jeszcze dalej na prawo.”

Autorzy raportu wnioskują, że „środowisko wojskowe reprezentuje w Polsce wyraźnie odmienny, bardziej prawicowy profil polityczny niż ogół społeczeństwa. Efekt ten jest stabilny, spójny i powtarzalny między turami głosowania.”

Analitycy Stratpoints postulują również, żeby decyzje wyborcze żołnierzy dodatkowo przebadać socjologicznymi metodami jakościowymi (wykorzystane w raporcie metody ilościowe opisują, jakie decyzje podejmują respondenci, metody jakościowe odpowiadają na pytanie, dlaczego respondenci je podejmują).

Telewizja WPolsce24: Żołnierze mają dobrą pamięć

  • Czołówka programu „Czego nie rozumiecie?”
  • Piotr Soyka „Soyers”
  • Krzysztof Pluta „Wir”
  • Łukasz Sikora „Sikor”
  • Tomasz Badowski „Tȟašúŋke Witkó”

Paweł Rybicki, znany konserwatywny bloger i ekspert komunikacji społecznej z obszaru polityki, w jednym z odcinków swojego autorskiego programu „Czego nie rozumiecie?”, przygotowywanego dla WPolsce24, również zajął się tematem preferencji wyborczych żołnierzy. Zainspirowały go wyniki z komisji wyborczej w Kosowie.

Materiał Pawła Rybickiego to publicystyka przygotowana dla szerokiego grona odbiorców telewizji. Nie jest więc pracą badawczą, ale można ten program potraktować jako element socjologicznych badań jakościowych (w których respondenci wyjaśniają, dlaczego podejmują takie, a nie inne decyzje).

Paweł Rybicki zaprosił do rozmowy czterech doświadczonych żołnierzy. Trzech z nich to weterani z Jednostki Wojskowej Komandosów. Wszyscy są bohaterami książki „LUBLINIEC.PL. Cicho i skutecznie. Tajemnice najstarszej jednostki specjalnej WP”. [DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O TEJ KSIĄŻCE].

Pierwszym jest st. chor. rez. Piotr Soyka „Soyers” (21 lat służby w Lublińcu, na misji w Afganistanie służył w sumie pięć lat, jeden z pierwszych Polaków, który trafił na kurs dla wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa, tzw. JTAC-ów – Joint Terminal Attack Controller).

Drugi to mł. chor. rez. Krzysztof Pluta „Wir” (15 lat służby w Lublińcu, ponad 40 miesięcy w strefach działań wojennych: na Bałkanach, w Iraku i Afganistanie, pierwszy polski absolwent zaawansowanego kursu dla medyków amerykańskich sił specjalnych – SOCM [PRZECZYTAJ WIĘCEJ O TYM KURSIE]).

Trzeci – chor. rez. Łukasz Sikora „Sikor” (17 lat służby w Lublińcu, uczestnik misji w Iraku i Afganistanie, ranny w Iraku, za wybitne czyny na polu walki odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego – współczesnego odpowiednika orderu Virtuti Militari, przez 10 lat członek Kapituły tego Orderu, drugi Polak, który ukończy kurs SOCM).

Czwartym rozmówcą był kpt. rez. Tomasz Badowski, weteran z 6. Brygady Powietrznodesantowej w Krakowie, uczestnik misji w Iraku i Afganistanie, publicysta znany internautom jako „Wódz Tȟašúŋke Witkó”.

Telewizja WPolsce24: Zaważyła ocena służby na granicy

Generalnie weterani podnosili podobne argumenty. Dwa podstawowe dotyczyły redukcji struktur wojska, do jakich dochodziło w latach 2007-2015 (gdy obecnie rządzący poprzednio sprawowali władzę) oraz krytyka żołnierzy, gdy obecna władza była w opozycji, a jej politycy i zwolennicy nie zostawiali suchej nitki na żołnierzach strzegących granicy z Białorusią. Weterani podkreślali, że nikt z obecnie rządzących nie przeprosił i nie potępił antywojskowych działań sprzed kilku lat.

„Żołnierze strzegący granicy nazywani byli bandytami” – mówił „Soyers”. Przekonywał, że imigranci nielegalnie dostający się na teren Europy to inwazja „na nasz kraj i na Europę ludzi, którzy pochodzą z innego kręgu kulturowego. (…) Imigrantami są mężczyźni w wieku poborowym. Czy tam są kobiety, czy tam są dzieci, czy to są imigranci, którzy uciekają przed wojną? Jak oni się dostali do Europy? Jak oni z Afganistanu, bez żadnych dokumentów, pokonali tyle granic i znaleźli się w Europie. Przecież to jest zorganizowana akcja. Ktoś tym wszystkim zarządza” – przekonywał „Soyers”.

„Wir” zwracał uwagę, na cięcia i oszczędności, jakie w czasie poprzednich rządów obecna władza czyniła w wojsku. Dodał jednocześnie, że ostatnie decyzje wyborcze żołnierzy to efekt działań „polityków, którzy biegali (na granicy Polski z Białorusią – przyp. JR) z siatkami i konserwami” oraz twierdzeń typu „wpuśćmy ich, a potem się zobaczy kim są”’.

„Sikor” stwierdził, że obecnie rządzący nie dbali o wizerunek i warunki służby wojskowej. Więc decyzje wyborcze mundurowych są wynikiem ich poprzednich decyzji.

Kpt. rez. Tomasz Badowski podsumował: „W wojsku są tylko dwa stany skupienia. W wojsku albo coś jest albo czegoś nie ma. Nie ma żadnych pośrednich stanów. (…) Kampanie prezydenckie się przegrywa, a nie wygrywa. Dlatego (…) żołnierze zagłosowali przeciwko pewnej opcji politycznej, a nie za jakąś opcją.”

Przeczytaj, jak Andrzej Duda uhonorował żołnierzy w czasie zaprzysiężenia na urząd Prezydenta RP.
Przeczytaj, jak Andrzej Duda uhonorował żołnierzy w czasie zaprzysiężenia na urząd Prezydenta RP.

Jarosław Rybak: opinia ekspercka

Zajmując się od 1997 r. tematyką wojska uważam, że decyzje dotyczące głosowania w ostatnich wyborach prezydenckich należy rozpatrywać co najmniej w dwóch perspektywach. Pierwsza – bieżąca – obejmuje ostatnie lata. Dotyczy podejścia polityków do modelu państwa, traktowania nielegalnych imigrantów oraz oceny roli żołnierzy strzegących granicy polsko-białoruskiej. Druga, strategiczna, jest perspektywą wieloletnią.

Armia każdego państwa to instytucja konserwatywna, hierarchiczna, z czarno-białymi zasadami, bez niuansowania na szarości. Żeby w takiej instytucji przetrwać i awansować, należy podporządkować się powyższym zasadom. Wojsko – podobnie jak inne służby mundurowe – to element silnego państwa, więc spora część żołnierzy wspiera siły polityczne, które mówią o budowie silnego państwa.

Z perspektywy obserwatora wojska od prawie 30 lat, zauważam, że przed laty, po zmianie systemu większość żołnierzy popierało Sojusz Lewicy Demokratycznej (następcę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej). Liderzy SLD mówili bowiem o silnym państwie i dbali o służby mundurowe. Gdy Lewica stała się Lewactwem (ruchem, w których priorytetem jest dbanie o komfort każdej mniejszości, a nie o interes większości), część dawnych zwolenników zwróciła się w kierunku Prawa i Sprawiedliwości. Politycy tej partii mówili bowiem o silnym państwie, a w latach 2005-2007 rozwijali wojsko.

W latach 2007 – 2015 władzę przejęła Platforma Obywatelska. Był to czas redukcji armii (szczególnie gdy ministrem obrony był Bogdan Klich). Dlatego w wyborach w 2015 r. spora część wojska wsparła PiS. Jednak wprowadzanie odpowiedzialności zbiorowej (przepisy dotyczące emerytur mundurowych) i polityka kadrowa spowodowała, że część doświadczonych żołnierzy-zwolenników PiS zaczęła szukać nowej, prawicowej reprezentacji.

Dlatego w 2025 r., w pierwszej turze wyborów prezydenckich żołnierze opisani w raporcie Stratpoints zagłosowali przede wszystkim na Sławomira Mentzena, a w mniejszym stopniu na Grzegorza Brauna. Ci politycy – i ich partie – nie sprawowali jeszcze władzy. Więc dają nadzieję na zmianę – stąd poparcie.

W drugiej turze do wyboru był kandydat Platformy Obywatelskiej lub Prawa i Sprawiedliwości. Żołnierze zagłosowali na tego, który jest bardziej prawicowy.

Przeczytaj o wartościach, jakie są ważne dla żołnierzy Wojsk Specjalnych.
Przeczytaj o wartościach, jakie są ważne dla żołnierzy Wojsk Specjalnych.

Jakie poglądy mają żołnierze? Tego się nie dowiemy

Pełna odpowiedź na pytanie o preferencje wyborcze żołnierzy jest niezwykle trudna. Nie tylko dlatego, że to grupa zawodowa bardzo zróżnicowana ze względu na wiek, pochodzenie, poglądy społeczne i polityczne. Część założyła mundur z powodów ideologicznych, część – ze względów finansowych. Dla części wojsko jest więc służbą, dla części – pracą w godzinach od – do.

Różne są więc ludzkie motywacje, a obowiązujące przepisy bardzo utrudniają wykonanie rzetelnych badań socjologicznych w wojsku.

Takie badania prowadzone są przez głównie przez Wojskowe Biuro Badań Społecznych. Mogą je także prowadzić osoby lub podmioty zewnętrzne. Wszystkich obowiązuje przestrzeganie Decyzji Ministra Obrony Narodowej nr 78/MON z 15 lutego 2008 r. w sprawie prowadzenia badań społecznych w resorcie obrony narodowej. Prowadzenie badań wymaga więc uzyskania zgody, następuje ona po dogłębnej analizie tematu, celu i techniki badań. Wskazaniu jednostek wojskowych do przeprowadzenia badań, określeniu wielkości próby oraz grup żołnierzy typowanych do badania. Przed przeprowadzeniem badań należy otrzymać pisemne zgody dowódców jednostek wojskowych, w których mają być przeprowadzone.

Przy takich założeniach nie można oczekiwać, że wytypowani do badania będą szczerze odpowiadać na pytania. Odwrotnie, należy założyć, że będą mówić tak, jak oczekują tego przełożeni. Dlatego mówiąc o preferencjach wyborczych żołnierzy pozostaje nam bazować na analizach ilościowych, takich, jakie zamieszczono w raporcie fundacji Stratpoints oraz prywatnych opiniach znajomych żołnierzy.

Z perspektywy socjologicznej nie będą one pełne, ale wskażą trendy.

Ilustracja otwierająca: Proporzec Prezydenta RP. Autor: Poznaniak / Wikimedia Commons