Pojazd z Royal Yorkshire Regiment.

Brytyjczycy na Święcie Wojska. Pokazali sprzęt naprawiony trytytką

W czasie wielkiej defilady oraz na pikniku w warszawskiej Cytadeli nasze wojsko oraz kilka sojuszniczych armii – których żołnierze służą w Polsce – zaprezentowało swój sprzęt. Jeden szczegół mógł przykuć uwagę wnikliwych obserwatorów. Polacy wystawili najnowsze, lśniące pojazdy. Natomiast Brytyjczycy zaprezentowali używany sprzęt. To ciekawy przykład różnego podejścia do tego, jak pokazywać wojsko.

15 sierpnia 2025 r. Muzeum Wojska Polskiego (zlokalizowane w warszawskiej Cytadeli) nawiedziły tłumy. Tysiące widzów przyciągały pokazy musztry paradnej, koncerty, stoiska promocyjne instytucji i jednostek wojskowych oraz darmowa grochówka. Największą atrakcją był wojskowy sprzęt.

Wystawiły się pododdziały polskie, amerykańskie, rumuńskie i brytyjskie. Z sojuszniczych stoisk chyba najciekawsza była strefa Royal Yorkshire Regiment [Link].

Żołnierze tej brytyjskiej jednostki stacjonują w Polsce w ramach NATO-wskiej misji enhanced Forward Presence (pol.: wzmocniona Wysunięta Obecność).

  • Jeden z wystawionych polskich pojazdów.
  • Nabłyszczone opony polskiego pojazdu.
  • W środku wszystko prawie lśni.
  • Nowiuteńkie siedziska w polskim pojeździe.

Brytyjczycy na Święcie Wojska. Czym różnią się od Polaków?

Pojazdy prezentowana przez Wojsko Polskie były nowiuteńkie, wyczyszczone, praktycznie bez śladów użytkowania. Nawet opony poczerniono specjalnymi środkami. Wszystkie lśniły w słońcu. Oczywiście można powiedzieć, że nasza armia chciała się pochwalić najnowszym sprzętem. To prawda. Sęk tylko w tym, że wyłącznie taki pokazano publiczności.

Natomiast żaden brytyjski dowódca nie wpadł na pomysł, aby żołnierze czyścili opony, malowali zużyte elementy karoserii, starannie wyczyścili wozy. Co więcej, w jednym z pojazdów można było zobaczyć kable owinięte grubą folią spiętą trytytkami. W Wojsku Polskim byłoby nie do pomyślenia, żeby coś takiego pokazać na publicznej uroczystości.

Z pojazdów (co oczywiste) sojusznicy wymontowali sprzęt niejawny. Ale kabli zasilających nie maskowali w karoserii. Swobodnie zwisały sprawiając wrażenie bałaganu we wnętrzu maszyny. W naszej armii to również nie do pomyślenia.

Brytyjczycy na Święcie Wojska. Różne podejścia do promocji.

Skąd taka różnica w podejściu do eksponowania sprzętu, którym wojsko ma się publicznie pochwalić? Można oczywiście twierdzić, że Brytyjczycy udostępnili publiczności to, co przywieźli na misję do Polski. Ale to nie jest pełna odpowiedź.

Polacy dziedziczą wojskową „spuściznę europejską”. Została ona ukształtowana już przed kilku wiekami przez armię pruską i rosyjską. Jej elementem jest przywiązanie do pokazowego porządku i glansu (wszystko ma być na połysk). Tak też od dawna funkcjonuje nasza armia. Warto poczytać wspomnienia przedwojennych podchorążych rezerwy, którzy się z tym zderzyli tuż po przekroczeniu bramy koszar.

Patrząc na brytyjski sprzęt, można było odnieść wrażenie, że sojusznicy przykładają wagę głównie do efektywności. Tu znowu można odwołać się do wspomnień polskich żołnierzy, którzy w czasie II wojny światowej trafili do brytyjskich formacji wojskowych. Dla Polaków niezrozumiałe było to, że pobierając wyposażenie wojskowe nie trzeba skrupulatnie kwitować każdej pary skarpetek, chustek do nosa czy zapasowych guzików. Opisałem to w książce „Commando. Nieznana historia 62. Kompanii Specjalnej Wojska Polskiego” [Link].

  • Pojazd z Royal Yorkshire Regiment.
  • Pojazd Brytyjczyków.
  • Wiązka przewodów owinięta grubą folią i spięta trytytkami.
  • Wnętrze pojazdu z kablami do wymontowanych - niejawnych - podzespołów.
  • Wnętrze pojazdu z kablami do wymontowanych - niejawnych - podzespołów.
  • Brytyjski sprzęt wystawiony na Cytadeli nosił wyraźne ślady użytkowania.
  • Brytyjski sprzęt wystawiony na Cytadeli nosił wyraźne ślady użytkowania.
  • Brytyjczycy nie polerowali opon w wystawionych pojazdach.

Brytyjczycy na Święcie Wojska. Pokaż co masz na co dzień

W polskiej armii popularne jest hasło „Ćwicz tak jak będziesz walczył”. Szkolenie ma być jak najbardziej realistyczne. Jeśli jednak wojsko pokazuje się na zewnątrz – musi być eleganckie, błyszczące i najnowsze. Natomiast w Cytadeli żołnierze Royal Yorkshire Regiment pokazali, że są zwolennikami hasła „Pokaż to, czym na co dzień dysponujesz”.

Koniecznie jednak musimy popatrzyć na opisywane różnice jeszcze w jednym wymiarze. Żaden duży brytyjski portal nie opublikowałby sensacyjnego artykułu o tym, że brytyjski pojazd pokazany publiczności został usprawniony folią i trytytkami.

Natomiast w Polsce taki przypadek mógłby być sensacyjnym tematem dla największych redakcji. Część dziennikarzy i internetowych „ekspertów” robiłaby aferę z tego, że w czasie największego wojskowego święta armia wystawiła zużyty sprzęt podreperowany plastikowymi zaciskami kupionymi w supermarkecie.

Brytyjczycy na Święcie Wojska. Problem tkwi w elitach.

Czym więc różni się rzeczywistość wojskowa w Polsce i Wielkiej Brytanii? Nie tyle wyszkoleniem i wyposażeniem żołnierzy, ale głównie poziomem tzw. elit społecznych (polityków, dziennikarzy, liderów opinii), oceniających działania wojskowych. Oni potrafią jednocześnie krytykować „picowanie” i eksponowanie tylko fabrycznie nowego sprzętu, a jednocześnie zrobią aferę z trytytki, którą żołnierz wykorzysta do usprawnienia wyposażenia, z którego na co dzień korzysta.

Żołnierze z Royal Yorkshire Regiment.
Żołnierze z Royal Yorkshire Regiment.