Pani Ljuba (w środku) oraz pani Justyna Głowacka (właścicielka „Króla Sielaw”).

Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach

Dla mnie była to niezwykła rozmowa. Standardowo omawiałem prezentację dotyczącą doktryny operacji specjalnych. Natomiast pani Ljuba – Ukrainka od dekady mieszkająca w Polsce – na bieżąco przekładała tę teorię na przykłady działań ukraińskich specjalsów walczących z rosyjskim agresorem.

„Jak wyglądały prawdziwe operacje specjalne i czego uczą współczesne konflikty? 25 czerwca o godz. 18:00 zapraszamy do Piwnicy Kulinarnej w Mikołajkach na wyjątkowe spotkanie z Jarosławem Rybakiem, autorem książek o elitarnych jednostkach specjalnych. Wstęp wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona – kto pierwszy, ten lepszy!” – taki tekst można było przeczytać na plakatach rozwieszonych w Mikołajkach.

Organizatorką spotkania była pani Justyna Głowacka, właścicielka klimatycznego, położonego w samym centrum Mikołajek, gościńca „Król Sielaw” oraz – zlokalizowanej w tym samym budynku – restauracji „Piwnica Kulinarna”.

Organizatorką spotkania była pani Justyna Głowacka, właścicielka klimatycznego, położonego w samym centrum Mikołajek, gościńca „Król Sielaw” oraz – zlokalizowanej w tym samym budynku – restauracji „Piwnica Kulinarna”.

Prezentacja z ukraińskimi uaktualnieniami

Motyw przewodni spotkania oparłem na książce „Trzy wojny «Miotły». Operacje specjalne: Jak było? Jak jest? Jak będzie?”.

Przygotowałem zauktualizowaną prezentację dotyczącą historii, współczesności oraz przyszłości operacji specjalnych. Wszystko omawiałem na podstawie – obowiązującej w Siłach Zbrojnych RP – doktryny DD/3.5 opisującej podstawowe zasady użycia sił operacji specjalnych.

Spotkanie było kameralne, niewiele różniłoby się od innych, gdyby nie obecność pani Ljuby. To młoda Ukrainka od dekady mieszkająca w Polsce. Wyjechała z kraju szukając pomysłu na lepsze życie. Pochodzi z regionu, który nie jest objęty działaniami wojennymi, więc – mimo wojny – systematycznie odwiedza rodzinę.

Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie.

Najciekawsze były komentarze pani Ljuby do slajdów z prezentacji.

Omawiałem operacje konspiratorów z Batalionu AK „Parasol”. Podkreślałem, że wyroki śmierci jakie – w imieniu Państwa Podziemnego wykonywali na Niemcach – musiały być spektakularne. Miały bowiem zastraszać Niemców i podnosić na duchu terroryzowanych Polaków. Były więc prowadzone – w biały dzień, z użyciem broni maszynowej i granatów – w sercu dzielnicy niemieckiej w okupowanej Warszawie.

Wspominałem o tym, że – wykonywane na Polakach kolaborujących z Niemcami – akcje likwidacyjne żołnierzy z Batalionu AK „Miotła” miały na celu nie tylko wykonanie wyroku podziemnego sądu, ale także również wywołanie przerażenia wśród innych zdrajców oraz ich bliskich.

  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach
  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach
  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach
  • Pani Ljuba (w środku) oraz pani Justyna Głowacka (właścicielka „Króla Sielaw”).
  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach
  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach
  • Operacje specjalne. Czasy się zmieniają, cele – nie. Po spotkaniu autorskim w Mikołajkach

Przykłady prosto z wojny

Moje opowieści pani Jula przekładała na przykłady z wojny ukraińsko-rosyjskiej. Ukraińscy specjalsi przenikają i atakują w rejonach uznawanych przez Rosjan za bezpieczne. Wykonując wyroki śmierci na rosyjskich dowódcach, starają się wzniecić jak największy strach.

Gdy mówiłem o tym, że zadaniem specjalsów jest typowanie i eliminowanie celów wysokowartościowych, pani Jula podawała przykłady ataków na Most Krymski oraz obiekty w sercu Rosji.

Celowo nie opisuję szczegółów, gdyż komentarze pani Ljuby były osobiste, a formuła spotkania w mikołajskiej „Piwnicy Kulinarnej” szybko nabrała mocno nieformalnego charakteru.

Właśnie dlatego spotkanie – zaplanowane jako standardowy wieczór autorski – okazało się bardzo ciekawym, unikalnym wydarzeniem.

Spotkanie było kameralne, niewiele różniłoby się od innych, gdyby nie obecność pani Ljuby. To młoda Ukrainka od dekady mieszkająca w Polsce. Wyjechała z kraju szukając pomysłu na lepsze życie. Pochodzi z regionu, który nie jest objęty działaniami wojennymi, więc – mimo wojny – systematycznie odwiedza rodzinę.

Spotkanie było kameralne, niewiele różniłoby się od innych, gdyby nie obecność pani Ljuby. To młoda Ukrainka od dekady mieszkająca w Polsce. Wyjechała z kraju szukając pomysłu na lepsze życie. Pochodzi z regionu, który nie jest objęty działaniami wojennymi, więc – mimo wojny – systematycznie odwiedza rodzinę.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *