Narodowe Siły Rezerwowe mają stanowić 20 proc. całej armii. Na 100 tys. żołnierzy ma być 20 tys. tych z NSR. Ale w przypadku Wojsk Specjalnych, liczących ok. 3 tys. ludzi, ten wskaźnik wynosi aż 330 proc.! Terenowe Oddziały Specjalne mają liczyć 10 tys. ludzi. Do tego dla speceneserowców przewidziano bardzo szeroki wachlarz zadań: od układania worków z piaskiem w czasie powodzi, przez wystawianie pocztów sztandarowych w czasie uroczystości, po prowadzenie działań specjalnych w czasie wojny. To nie może się udać. Tym bardziej, że w planach nie uwzględniono doktryny DD3/5 opisującej zasady działania Wojsk Specjalnych.

W połowie maja w Akademii Obrony Narodowej ogłoszono założenia nowej koncepcji funkcjonowania Narodowych Sił Rezerwowych. Rozbudziły one emocje w internecie. Dzięki uprzejmości kierownika zespołu przygotowującego reformę NSR, gen. dyw. Bogusława Packa, rektora-komendanta Akademii Obrony Narodowej, otrzymałem dokument będący skrótem koncepcji. Materiał jest najbardziej zbliżony do źródła, czyli zespołu pracującego w AON nad zmianami w NSR.

Na Twitterze dyskutowałem o reformie NSR m.in. z ministrem Stanisławem Koziejem i gen. Bogusławem Packiem (ilustracje w tekście to fragmenty tych dialogów). Generał zachęcił mnie do napisania szerszej opinii na temat koncepcji. Odpowiadając na prośbę, od razu zastrzegam, ze nie czuję się kompetentny do oceny całości pomysłu. Skupię się tylko na elementach związanych z działaniami specjalnymi.

Reforma NSR? Tak!


Jestem gorącym zwolennikiem reformy NSR. Niestety, za czasów poprzedniego Ministra Obrony Narodowej, koncepcję sił rezerwy doprowadzono do merytorycznego absurdu połączonego z zadęciem wizerunkowym. Jeśli więc ktoś wreszcie postanowił zerwać z fikcją, to już jest powód do pochwały.

Pierwszy plus koncepcji AON to zgromadzenie etatów NSR w jednorodnych pododdziałach. Dotychczasowo rozbijano je w różnych miejscach w jednostkach. Tak więc np. w kompanii zmechanizowanej jeden dowódca plutonu, trzech dowódców drużyn i trzydziestu strzelców mogło być z NSR, reszta ze służby czynnej. Taki pododdział nie miał prawa funkcjonować prawidłowo. Niejednokrotnie część obowiązków eneserowskich przejmowali żołnierze służby czynnej, bo np. „kwity” wirtualnego dowódcy drużyny czy plutonu musiały być w regulaminowym porządku. Jednak żołnierze dbający  o prawidłowość dokumentacji nie mogli otrzymywać pieniędzy za „czasowe pełnienie obowiązków”, bo dowódca plutonu formalnie był, choć faktycznie go nie było.

Królowała fikcja, o której musiano wiedzieć na każdym poziomie dowodzenia.

Kolejny pomysł z AON – kompanii NSR funkcjonujących przy Wojewódzkich Sztabach Wojskowych – także jest krokiem we właściwym kierunku. Da to „zbrojne ramię” terenowej administracji i wcieli w życie ideę rozdziału rezerw: na te wspierające wojska operacyjne i te, działające na rzecz lokalnych organów.

Terenowe Oddziały Specjalne NSR? Nie!


„Zebrane oceny i wnioski z funkcjonowania NSR skłaniają do wyrażenia poglądu, który w zasadniczym zarysie określa następujące założenia, że NSR winny być przeznaczone do uzupełnienia SZ RP czasu P oraz realizacji zadań od kryzysowych do militarnych jako siły terytorialne o różnorodnym charakterze w tym o charakterze specjalnym jako „Terytorialne Oddziały Specjalne NSR (TOS NSR)”. (Kolorem zaznaczono cytaty z koncepcji opracowanej w AON).

Moje zasadnicze pytania budzi pomysł powołania Terenowych Oddziałów Specjalnych NSR. Co prawda, nazwa wydaje się już nieaktualna, ponieważ w czasie naszej dyskusji na Twitterze, gen. Pacek określił ją jako „roboczą”. Ale będę używał pierwotnej nazwy.

Ważniejsze od nazwy jest zbyt szerokie spektrum działań stawianych przed TOS NSR. Ich misja to:

„* wojskowe wsparcie władz cywilnych i społeczeństwa w zwalczaniu klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków;

* wsparcie pozarządowych organizacji proobronnych i ratowniczych (wykorzystanie bazy koszarowej i poligonowej, szkolenie) na rzecz tworzenia społecznej bazy bezpieczeństwa narodowego;

* w czasie wojny, wsparcie wojsk operacyjnych poprzez prowadzenie różnorodnych rodzajów działań w tym o charakterze specjalnym w rejonach/obszarach województw oraz udział w działaniach przeciw dywersyjnych w zintegrowanym systemie obrony;

* prowadzenie działań nieregularnych i specjalnych, w ugrupowaniu przeciwnika.”

Na świecie można znaleźć bardzo dobre przykłady jednostek specjalnych rezerwy. Warto wymienić australijski 1st Commando Regiment, amerykańskie 19 i 20 Grupy Specjalne Gwardii Narodowej czy brytyjskie 21 i 32 Territorial Army SAS Regiments.

Choć określenia „Gwardia Narodowa” czy „Territorial Army” mogą niezorientowanym kojarzyć się z zadaniami przypisanymi obronie terytorialnej, to jednak te mają absolutnie odmienną specyfikę.

Tymczasem w Polsce dla kompanii TOS NSR przewidziano zarówno zadania związane z akcjami ratowniczymi w czasie kataklizmów, jak i te, z jasno zdefiniowanej palety operacji specjalnych.

Można odnieść wrażenie, że główny problem w koncepcji AON zasadza się w zdefiniowaniu pojęcia „działania specjalne”. Wczytując się w koncepcję widać, że jej autorzy nie brali pod uwagę polskiej doktryny DD3/5 opisującej zasady działania Wojsk Specjalnych, która jest implementacją obowiązującej w NATO doktryny ds. operacji specjalnych o nazwie AJP 3.5. Do tych jawnych dokumentów przy odrobinie wysiłku może dotrzeć każdy zainteresowany.

TT3

Doktryna, na której opiera się funkcjonowanie polskich specjalsów precyzyjnie definiuje pojęcia, opisuje zadania, strukturę, szacunkową szacunkową liczebność oddziałów przeznaczonych realizacji działań specjalnych. Co ważne kładzie nacisk na elementy sztabowe niezbędne do realizacji zadań. To ostatnie jest szczególnie istotne, ponieważ osiąganie zdolności do realizacji zadań przez specjednostki to przede wszystkim proces przygotowania i certyfikacji sztabów. Bolesna, choć niezbyt powszechnie znana prawda jest taka, że dysponując odpowiednią bazą rekrutacyjną, kandydatów na operatorów można wyselekcjonować i wyszkolić łatwiej, niż przygotować koordynujący ich pracę sztab. Taki, który przejdzie stosowną certyfikację i będzie zdolny do wytwarzania dokumentów na poziomie akceptowalnym w międzynarodowych strukturach dowodzenia operacjami specjalnymi. I będzie też zdolny do zaplanowania, zorganizowania i koordynacji prowadzenia operacji specjalnych.

Doktryna wielokrotnie opisuje zasady współdziałania sił specjalnych z regularnymi, ale w żadnym miejscu nie przewiduje miksowania ról.

Twierdzenie, że TOS NSR tworzony jest na potrzeby narodowe, a nie sojusznicze nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Skoro bowiem wojska operacyjne działają według standardów NATO, to NSR musi być z nimi kompatybilny.

No chyba, że twórcy reformy idą śladem Oddziałów Specjalnych Żandarmerii Wojskowej. Zgodnie ze standardami NATO nie są one jednostkami operacji specjalnych. Oczywiście w niczym nie umniejsza to jakości służących w nich ludzi oraz ich zaangażowania w wykonywanie zadań. Podaję ten przykład wyłącznie dla zarysowania pewnej niekonsekwencji, jaką mamy w Siłach Zbrojnych. Z drugiej strony warto stwierdzić, że wyrazy uznania należą się gen. Bogusławowi Packowi, który przed dekadą był twórcą OS ŻW. Trzeba być świetnym menedżerem, żeby budując nowe formacje, dać im uprzywilejowaną pozycję w systemie.

Wróćmy jednak do reformy NSR. W koncepcji przeczytamy: „Tematyka szkolenia powinna obejmować: przygotowanie do prowadzenia działań bojowych a szczególnie prowadzenie działań specjalnych w rejonie odpowiedzialności, działań nieregularnych, współdziałanie z jednostkami operacyjnymi wojsk własnych i sojuszniczych, wsparcie organów rządowych i samorządowych w zakresie likwidacji skutków katastrof, klęsk żywiołowych i innych nadzwyczajnych zagrożeń, ochronę infrastruktury krytycznej, udział w realizacji zadań OC.”

Tematyka jest tak szeroka, że na świecie trudno będzie znaleźć drugą równie wszechstronną formację: połączenie obrony cywilnej z działaniami specjalnymi. Jaki więc będzie procentowy udział zadań dotyczących działań specjalnych? Nawet jeśli będzie minimalny, to TOS NSR muszą znaleźć się w systemie dowodzenia Wojsk Specjalnych, czyli pod dowództwem Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. Jest to jednoznaczne z udziałem w różnego rodzaju ćwiczeniach, w konsekwencji dostępem m.in. do procedur operacyjnych, do informacji i systemów teleinformatycznych niejawnych o klauzulach „tajne” i „ściśle tajne”. Problem niby jest rozwiązany przez autorów koncepcji. Zakładają oni bowiem, że „szkielet kadrowy TOS NSR będą stanowić żołnierze zawodowi z istniejących jednostek wojskowych SZ RP; (…)”. A więc teoretycznie gwarantuje to utrzymanie odpowiedniego poziomu ochrony tajemnicy służbowej. Z drugiej jednak strony statystyczny operator ma dopuszczenie do informacji niejawnych na poziomie „tajne” lub „ściśle tajne”. Jak i w jakim czasie uda się przepuścić przez sito weryfikacji dostępu do informacji klauzulowanych 10 tys. ludzi? Będzie to niezbędne zarówno ze względu na zadania, jak i np. na obsługę sprzętu niejawnego.

W zakresie „współdziałania z jednostkami operacyjnymi wojsk własnych i sojuszniczych” problemem pozostanie zapewnienie tzw. interoperacyjności (zdolności do wzajemnego świadczenia i korzystania z usług innych w celu zwiększenia efektywności). Szczególnie będzie to dotyczyć współdziałania z jednostkami sojuszniczymi.

TT6

Pytania można mnożyć. Skoro podstawą Wojsk Specjalnych są ludzie: wyselekcjonowani, wyszkoleni, odpowiednio wyposażeni, jak więc zostaną określone kryteria doboru eneserowców? Czy będą oni przechodzili badania psychotechniczne i psychologiczne? Kto je przeprowadzi? Jak wyglądać będzie selekcja kandydatów? Kto, kiedy i gdzie ich wyszkoli? Przygotowanie operatora Wojsk Specjalnych to kilka lat bardzo intensywnego, codziennego treningu. Ile to potrwa, jeśli kandydaci mają być szkoleni w cyklu weekendowo-obozowym. Liczącym 30 dni w roku? Na jak długi okres zostanie rozpisane np. szkolenie podstawowe? O wyższych stopniach wtajemniczenia nie wspominając?

Jak to wygląda u sojuszników, z którymi nasi specjalsi mieli kontakty zarówno na szkoleniach jak i na misjach? Australijczycy, którzy chcą wstąpić do 1st Commando Regiment na czas szkolenia – podkreślmy: prowadzonego wspólnie z kandydatami do zawodowego 2nd Commando Regiment – wcielani są do służby czynnej na wiele miesięcy. Podobnie wygląda sytuacja kandydatów do 19 i 20 Grupy Sił Specjalnych Armii USA. Żołnierze Gwardii Narodowej przechodzą selekcję i kurs kwalifikacyjny razem z zawodowymi żołnierzami, starającymi się o przydział do pozostałych Grup. Jedynym ustępstwem jest możliwość rozbicia cyklu szkolenia na kilka paromiesięcznych cykli, realizowanych w ramach kolejnych edycji kursu. Nie zmienia to faktu, że cały cykl szkolenia kandydatów na specjalsów Gwardii Narodowej trwa co najmniej kilkanaście miesięcy, a stawiane im wymagania nie różnią się od tych, stawianych zawodowcom. Inną droga poszli Brytyjczycy. Selekcja i szkolenie podstawowe dla kandydatów do 21 i 23 Pułków SAS Armii Terytorialnej realizowane jest w niektóre weekendy oraz w czasie zgrupowań trwających od jednego do kilku tygodni.

Widać więc, że u sojuszników rezerwy sił specjalnych dedykowane są siłom specjalnym. Nie ma wymienności ról z siłami regularnymi. Oczywiście żołnierze TOS NSR mogą się przygotowywać do prowadzenia działań nieregularnych na terenie zajętym przez przeciwnika. Podobnie jak przygotowują się do tego ludzie z innych formacji. Takie same działania będą prowadzili marynarze Nadmorskiego Dywizjonu Rakietowego MW, gdy ich stanowiska zostaną zniszczone w pierwszych minutach konfliktu zbrojnego. Przykłady można mnożyć. Ale czy z tego powodu należy nazywać takie jednostki „specjalnymi”? Ktoś, kto na własnym terenie zajętym przez przeciwnika będzie siał zamęt nie stanie się automatycznie komandosem!

Pytania budzą też liczby pojawiające się w koncepcji AON. W obecnej armii, liczącej etatowo 120 tys. ludzi (w tym do 20 tys. żołnierzy NSR), autorzy postulują, aby dodatkowo utworzyć TOS NSR „o liczebności kilkuset etatów służby czynnej i do 10 tys. żołnierzy NSR”. Założono, że w ramach tego limitu „możliwe jest utworzenie szacunkowo 16 Terytorialnych Oddziałów Specjalnych NSR”.
Skąd wzięły się liczby: 10 tys. żołnierzy w TOS NSR i 20 tys. NSR? Proporcjonalnie: dla armii regularnej NSR to 20 proc. stanu, a dla Wojsk Specjalnych – etatowo żołnierzy jest tam 3 tys. – wskaźnik wynosi 330 proc.!

Nasuwają się kolejne pytania. Założenia doktryny naszych Sił Zbrojnych są typowo obronne, zwroty zaczepne ukierunkowane są jedynie na odzyskanie utraconego wcześniej terenu. Czy więc dodatkowe nasycenie pododdziałami prowadzącymi działania nieregularne nie ograniczy swobody działania pododdziałom operacyjnym? W tym m.in. specjalsom oraz żołnierzom z pododdziałów dalekiego rozpoznania? Kto zajmie się dekonfliktacją działań: Centrum Operacji Specjalnych czy inne dowództwo? Z analizy nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi wynika, że powinno to być Stanowisko Dowodzenia Naczelnego Dowódcy (które zostanie zorganizowane przez Dowództwo Operacyjne). W takim razie, kiedy nastąpi przekazanie dowodzenia nad TOS NSR? Czy ci żołnierze poznają rejony prowadzenia działań specjalnych przez zawodowców?

TT1

Wyjaśnienia wymagają także kwestie naboru i finansowania TOS NSR.
Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Wojskach Specjalnych masowość wyklucza jakość. Biorąc pod uwagę obecne problemy z uzupełnieniem wakatów w jednostkach Wojsk Specjalnych, nierealne będzie znalezienie, wyselekcjonowanie i wyposażenie proponowanej liczby kandydatów do służby w TOS NSR. Nie da się też zachować bezpieczeństwa działań, jeśli formacja ma być masowa, co więcej ujawniana w czasie „P”? Jak będzie wyglądała ochrona żołnierzy przygotowywanych do działań specjalnych na terenie przewidywanym do zajęcia przez przeciwnika, skoro całym pododdziałem ujawnią się np. na wałach w czasie powodzi albo jako kompania honorowa w czasie uroczystości? Będą pracowali i chodzili w kominiarkach?
Koncepcja zakłada: „Nabór powinien być realizowany z uwzględnieniem następujących zasad:
* szkielet kadrowy TOS NSR będą stanowić żołnierze zawodowi z istniejących jednostek wojskowych SZ RP; (…)
* głównym źródłem naboru oficerów i podoficerów do NSR będą zasoby rezerw osobowych (żołnierzy rezerwy) województw na terenie których dyslokowany jest TOS NSR” oraz „Należy przewidzieć wykorzystanie do szkolenia TOS NSR żołnierzy zawodowych (rezerwy) – specjalistów w zakresie tematyki reagowania kryzysowego jak i działań specjalnych.”
Jak w etatach jednostek zostaną wygospodarowane etaty dla kadry TOS? Czy kadra z jednostek regularnych także przejdzie szkolenia związane z działania specjalnymi? Ewentualne oddanie etatów z jednostek Wojsk Specjalnych do TOS osłabi potencjał WS. Na jakich zasadach będą dobierani specjaliści z rezerwy?
Korzyści opisane w koncepcji zdefiniowano następująco:
„* wykorzystanie pododdziałów NSR z istniejących jednostek wojskowych do działań kryzysowych nie wymaga odrębnego systemu dowodzenia oraz wpisuje się w istniejący system zabezpieczenia logistycznego Sił Zbrojnych RP;
* zbudowanie terytorialnych oddziałów specjalnych NSR wchodzących w skład Sił Zbrojnych RP dyslokowanych w poszczególnych województwach”.
O dowodzeniu już pisałem, ale musze do tego wrócić. Autorzy nie wspominają o dowodzeniu działaniami specjalnymi TOS NSR. Przejmą je struktury regularne? Jeśli nie, to kto, kiedy i jakim kosztem przeszkoli dowódców „regularnych” do kompetentnego kierowania działaniami specjalnymi?
„Bazę organizacyjną, szkoleniową i mobilizacyjną powinny zapewnić istniejące jednostki szkolnictwa wojskowego, w tym centra i ośrodki szkolenia oraz określone jednostki wojskowe.”
Czy podmioty ogólnowojskowe mają kompetencje do szkolenia pododdziałów specjalnych? Jeśli szkoleniem specjalistycznym zajmą się instruktorzy Wojsk Specjalnych, to wtedy zamiast szkolić własnych żołnierzy, będą zajmować się innymi zadaniami. Jeśli powołamy instruktorów z rezerwy – trzeba im zapłacić.
„Finansowanie kosztów tworzenia i funkcjonowania TOS NSR. Według wstępnych kalkulacji strukturę wydatków związanych z tworzeniem i funkcjonowaniem TOS NSR kształtowałyby koszty związane z:
* utrzymaniem przez cały rok w koszarach szkieletu kadrowego TOS NSR.
* szkoleniem podstawowym żołnierzy do 16 TOS NSR w centrach i ośrodkach szkolenia wojskowego – ogółem ok. 10 tys. żołnierzy.
* utrzymaniem i szkoleniem w koszarach żołnierzy NSR, realizowane w cyklu rocznym obejmującym trzydzieści dni szkoleniowych;
* comiesięcznymi świadczeniami dla żołnierzy NSR w trakcie pozostawania na przydziale kryzysowym, docelowo w skali roku ok. 77 mln złotych.”
Kto natomiast zapłaci kadrze za pracę, kiedy w dni ustawowo wolne od pracy będzie się ona zajmować szkoleniem NSR? Tej informacji nie znalazłem w założeniach reformy. Co będzie z tak banalną sprawą jak żywienie szkolonych, skoro zlikwidowano większość stołówek? Catering dla 10 tys. ludzi? Czy uwzględniono ograniczenia obiektów szkoleniowych? Przecież na poligonach nie strzela się w dni wolne?
„Liczebność stanu osobowego oraz UiSW uzależniona będzie od przewidywanych zadań.” Kto określi te zadania? Co z kosztem sprzętu specjalistycznego, niezbędnego do prowadzenia działań o charakterze specjalnym?

TT4

Skoro twórcy reformy zamierzają inwestować w młodzież z klas mundurowych, to czy poczyniono starania, aby uczniowie takich klas przechodzili badania związane ze zdolnością do służby wojskowej? Jeśli nie, to inwestycja może być w sporej części marnowaniem pieniędzy. Wyda się je bowiem na osoby, które nie mają parametrów psycho-fizycznych umożliwiających założenie munduru.
Kandydatami do służby mają być członkowie grup rekonstrukcyjnych. Jak będą dobierani? Czy grupa rekonstruująca wikingów lub średniowiecznych rycerzy będzie miała takie same szanse wejścia w system NSR, jak np. grupy rekonstruujące współczesne jednostki specjalne? Dlaczego projekt nie wymienia organizacji posiadających naturalne predyspozycje do działań z bronią w ręku? Czyli stowarzyszeń strzelectwa sportowego czy kół Polskiego Związku Łowieckiego? W Polsce mamy ok. 100 tys. myśliwych, statystycznie każdy z nich ma po dwie – trzy jednostki ognia. Po odliczeniu osób w sile wieku, wojskowych, policjantów, lekarzy, do dyspozycji pozostaje co najmniej kilkanaście tysięcy „kandydatów na snajperów”. Do tego już po badaniach i psychotestach, wyszkolonych ogniowo, z własnym sprzętem, doświadczeniem oraz doskonałą znajomością terenu.

Wniosek


Reforma NSR jest niezbędna. Koncepcja opracowana w AON to krok w dobrym kierunku. Ale czym innym powinny być kompanie NSR, czyli „wojsko wojewodów”, a czym innym siły rezerwowe Wojsk Specjalnych.
Na pewno nie da się ich połączyć.