Rozmowa z Ludmiłą Kosińską, psychologiem, psychoterapeutą z Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie:

Medycyna w Mundurze: Szczątki poległych kolegów, zabite własne dzieci, traumatyczne obrazy nie dające spać. Nocne koszmary to horror weteranów misji wojennych?


Ludmiła Kosińska: Nie można generalizować na wszystkich weteranów, ale na pewno jest to poważny problem dla wielu naszych pacjentów. Tak wynika z badań jakie prowadziliśmy wśród żołnierzy po traumatycznych przejściach, hospitalizowanych w Klinice.

MwM: Fakt, że osoby po traumie mogą mieć „złe sny” nie jest niczym dziwnym. Tymczasem mówicie, że te badania są nowatorskie. Na czym polega ich nietypowość? Nikt tego wcześniej nie badał?


LK: Owszem, temat snów pourazowych interesował lekarzy już od dawna. W 1920 r. Zygmunt Freud opisując tzw. nerwicę urazową zwrócił uwagę koszmary u żołnierzy biorących udział w pierwszej wojnie światowej. Badacze zajmujący się tą tematyką stwierdzili, że sny po traumie mają często postać koszmarów, wywołujących lęk lub inne nieprzyjemne emocje. Są tak silne, że budzą osobę śniącą. Większość badań światowych dotyczyła pacjentów z tzw. zespołem stresu pourazowego, w takich przypadkach koszmary dotyczące traumy są jednym z kryteriów rozpoznania PTSD. A my badaliśmy także weteranów z innymi problemami emocjonalnymi.
We wcześniejszych badaniach zwykle nie wgłębiano się w analizę treści snów. Dlatego szczególnie zależało nam na przedstawieniu specyfiki snów, które są następstwem udziału żołnierzy w działaniach o charakterze bojowym. Bezpośrednio opisywaliśmy relacjonowane marzenia senne. Dzięki temu – naszym zdaniem – w sposób najpełniejszy oddaliśmy indywidualne przeżycia żołnierzy. Przebadaliśmy trzydziestu trzech weteranów z Iraku i Afganistanu. U większości z nich sny były bezpośrednio lub pośrednio związane z udziałem w misji.

MwM: Koszmary senne to problem wszystkich weteranów z PTSD?


LK: Nie u każdego weterana występują koszmary, ale jeśli występują, to mogą być jednym z objawów PTSD.

MwM: Jak prowadziliście badania?


LK: Opisy snów zebraliśmy na podstawie wywiadów z pacjentami leczonymi w naszej Klinice. Około 90 procent badanych miało po powrocie sny związane z pobytem na misji. U prawie 80 procent sny te wzbudziły lęk, przerażenie lub inne nieprzyjemne odczucia. Jedynie dwóch badanych nie pamiętało żadnych snów. Sny związane z operacją wojskową pojawiały się w różnym okresie. W kilku przypadkach występowały już w trakcie pobytu na misji, a z czasem ich częstotliwość narastała. Często pojawiały się po wielu miesiącach, już po powrocie do kraju. Sny odzwierciedlające przeżyte sytuacje występowały prawie u połowy badanych i na ogół powtarzały się.

MwM: Jak te wyniki wyglądają po zestawieniu z badaniami prowadzonymi za granicą?


LK: Badania weteranów w innych krajach wskazują, że od około pięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu procent z nich miało koszmary związane z traumatycznymi zdarzeniami. W jednym z badań treść snów u żołnierzy była częściej związana z sytuacjami traumatycznymi, niż w porównywanej grupie cywilów z traumą wojenną.
Muszę jednak podkreślić, że zagraniczne badania, o których mówię, dotyczą osób ze zdiagnozowanym PTSD. My zajęliśmy się szerszą grupą pacjentów. Obserwujemy w niej również częste występowanie snów pourazowych, a same sny zawierają wiele elementów związanych z doświadczeniami misyjnymi.

MwM: Co konkretnie śni się waszym pacjentom?


LK: Większość z nich w sposób bezpośredni lub pośredni, ponownie przeżywa zdarzenia z czasu służby w kontyngencie. Sny się powtarzają, są podobne do zdarzeń z misji, choć sama sceneria, przebieg zdarzeń czy osoby występujące we śnie zmieniają się.

MwM: Koszmary powodowały psychiczne cierpienie?


LK: Opisy przekazywane nam przez pacjentów często pokazują rozmiar cierpienia psychicznego weteranów. Jak już mówiłam, w wielu przypadkach sny wzbudzały przerażenie, lęk i napięcie. To poważne objawy. W obawie przed powtórką koszmaru pacjenci bali się zasnąć, budzili się, niedosypiali. Część z nich po obudzeniu miała wrażenie, że wciąż są na misji. To wszystko skutkowało pogorszeniem nastroju, lękami, napięciem czy rozdrażnieniem w ciągu dnia. Oczywiście te problemy wpływają na funkcjonowanie ich rodzin.

MwM: Po drugiej wojnie światowej analizowano sny więźniów obozów koncentracyjnych. Koszmary występowały u nich po kilkudziesięciu latach od wyzwolenia. U weteranów misji może być podobnie?


LK: Ma Pan na myśli tzw. KZ syndrom. Rzeczywiście byli więźniowie, nawet po latach, skarżyli się na koszmary związane z przeżyciami obozowymi. Nawracały one w trudnych, kryzysowych sytuacjach życiowych. Jakby na przekór chęci zapomnienia o traumie. Zawsze były to sny budzące lęki. Trudno prognozować jak będzie to wyglądało u weteranów misji. Ale badania nad byłymi więźniami obozów pokazują, że doświadczenie silnej traumy może powracać w snach nawet kilka dekad po zdarzeniu.

MwM: Trzydziestu trzech przebadanych to chyba niezbyt dużo. Trudno na tej podstawie wysnuwać daleko idące wnioski?


LK: Zależy jak na to patrzeć. Badaliśmy specyficzną grupę pacjentów – żołnierzy, którzy nie są specjalnie skłonni do opowiadania o swoich problemach. Wielu miało opory przed rozmową o snach. Nie staramy się wysnuwać daleko idących wniosków, lecz opisujemy zjawisko, które w istotny sposób wpływa na jakość życia weteranów. Opisy snów wprowadzają nas w świat życia psychicznego żołnierzy, pozwalają lepiej zrozumieć ich problemy emocjonalne, o których często mówią z trudnością.

MwM: No właśnie. Czy każdy koszmar związany z traumatycznym zdarzeniem powinien zmobilizować do szybkiego skorzystania z pomocy specjalisty?


LK: Samo pojawienie się nieprzyjemnych snów nie musi być powodem zgłoszenia się do specjalisty Gdy taki sen wystąpi raz lub zdarzy się od czasu do czasu, to jeszcze nie musi być niepokojący sygnał. Jeśli jednak koszmary powodują subiektywne cierpienie osoby śniącej, przekładające się na codzienne funkcjonowanie domu czy pracy, to warto skorzystać z pomocy specjalisty.

Rozmowa i zdjęcie: Jarosław Rybak

O czym śnią weterani?


Ich sny podzielić można na odzwierciedlające realne sytuacje doznanej traumy lub innych zdarzeń z misji oraz o treści zniekształcającej zaistniałe zdarzenia, pośrednio wiążącej się z rzeczywistością, a także sny symboliczne.

„Słyszę jęki kolegów”


Stopień odzwierciedlenia sytuacji traumatycznej najlepiej ilustruje przykład trzech różnych snów pewnego żołnierza, który doznał obrażeń kończyn dolnych w wyniku wybuchu miny pułapki pod transporterem opancerzonym „Rosomak”.
Sen 1 (odtwarzający zdarzenie traumatyczne):
„Nachodzi najpierw dźwięk. Otwieram oczy i jest szarość. Jest ciemno. Światło dociera tylko z włazów i widać ten pył. Słyszę jęki kolegów. Jeden krzyczy, że „głowa mnie boli” albo noga”.
Sen 2 (zniekształcający zdarzenie traumatyczne):
„Jest broń, jest amunicja. Jest krzyk ludzi. Ludzie są znajomi, ludzie są nieznajomi [żołnierze]. Ta szarość. Pojazdy różne”.
Sen 3 (niezwiązany bezpośrednio ze zdarzeniem):
„Są drzewa – palmy. Jest inna wojna. Żołnierze są w zielonym, a my byliśmy w piaskowym [mundurze]”.

„Zbieram szczątki chłopaka, który zginął”


W przypadku innego weterana, można zaobserwować podobne zniekształcenia. W pierwszej wersji snu relacjonuje on: „Idę piechotą przez pole minowe. Zbieram szczątki tego chłopaka, który zginął. Znajduję kawałek kręgosłupa, kawałek bluzy (…). To jest tak, jak było”. Ale też czasem ten sen ma ciąg dalszy: „Tak samo mi się śni, ale potem to ja ginę, jest wybuch”. Z kolei sen najbardziej odległy treściowo od sytuacji traumatycznej żołnierz ten opisuje następująco: „Ma się zbliżać powrót do domu. Jestem z kolegami. Ktoś mówi, że jesteśmy niezbędni. Musimy zostać. Zostajemy i ktoś ginie. Słyszę wybuch”.
W snach części żołnierzy występowały motywy wydarzeń relacjonowanych przez uczestniczących w nich kolegów oraz znanych z oglądanych zdjęć i filmów dokumentujących te zdarzenia. Badani relacjonowali poczucie uczestnictwa w przedstawionych sytuacjach. Sny te na ogół łączyły się z uczuciem lęku, poczuciem zagrożenia.

„Są dwie nogi i wnętrzności”


Niezależnie od tego czy sny były ściśle związane z faktami, czy też pośrednio dotyczyły doświadczeń wojennych, zawierały powtarzające się motywy – postaci, przedmioty, krajobrazy, sytuacje. Do najczęstszych należały elementy uzbrojenia (broń, pojazdy wojskowe, umundurowanie, itp.) oraz sceny walki i zdarzeń bojowych (ostrzał, wymiana ognia, czekanie na posiłki, mierzenie do celu, niespodziewany atak, wybuchy, w tym często najechanie pojazdu na ładunek wybuchowy).
Jeden z weteranów opisywał taki sen:
„(…) Wjeżdżamy w zakręt i jest wielkie uderzenie. Robi się nagle różowo. Słyszę, że dowódca krzyczy. Widzę jak koła odlatują, desant podskakuje, wszystko odlatuje. Jest ciemny pył. Widzę, że to opada. Robi się cicho kompletnie. Sprawdzam, czy wszystko jest OK, czy dowódca żyje. Krzyczę: „Żyjecie?!” (…)”.
Z kolei sen innego żołnierza przedstawia się następująco:
„(…) Wsiadam do „Rosomaka”, zapinam pasy, rozmawiamy. Błysk, wybuch. Moment koziołkowania, wszystkiego. Otwieram oczy, jest ciemno. Słychać krzyki. Sprawdzam, czy mam nogi i ręce. Wiem, że nie mogę się ruszyć. (…)”.
Inny znów relacjonuje: „Paniczny strach w trakcie ostrzału moździerzowego. Jestem w jakiejś dziurze i nie wiem, gdzie spadnie”.
Badani opisują widok rannych i śmierci: ciała lub ich fragmenty, części ubioru rannych i zabitych, widok umierających i dobijanie wroga, trumny i worki z ciałami, np.:
„(…) Znajduję kawałek kręgosłupa, kawałek bluzy. Myślę, żeby nie zobaczyć jego twarzy. Są dwie nogi i wnętrzności”.

„Kolega został trafiony, musiałem uciekać sam”


We śnie pojawiają się też próby ratowania innych osób, lęk przed śmiercią, ucieczka przed wrogiem, chowanie się, chaos, uczucie duszności, bycie złapanym.
Przykład snu 1:
„Gonią mnie ludzie jakiejś nacji. Zabrałem dziecko, zacząłem uciekać. Jesteśmy w górach. Woda jest zimna. Czekamy, żebyśmy mogli wyjść z wody. Niestety jest za zimno, dziecko mnie pociągnęło i się topię”.
Przykład snu 2:
„(…) Biegliśmy przez pustynię, kolega został trafiony i musiałem uciekać sam. Zaczynali pojawiać się ze wszystkich stron, a ja biegnąc po piasku nie mogłem znaleźć wyjścia z sytuacji. Nagle piach zaczął mnie wciągać i zaczynałem się dusić nie mogąc nabrać powietrza”.

„Na moim osiedlu trwa obrona”


Zdarzają się także sny, które nie wzbudzają negatywnych emocji. W nich żołnierze wykonują swoje zadania, spędzają czas w bazie, rozmawiają z kolegami. Sny te dotyczą codzienności pobytu na misji:
„Śniły mi się wyjścia na posiłki, jak po bazarku sobie chodzę (tam, na misji)”.
W snach pojawiają się elementy krajobrazów z Iraku lub Afganistanu. Pojawia się pustynia, pył, kolor brunatny (jest to właśnie kolor pyłu), pole minowe, widok gór, przepaści, miejscowych wiosek. Miejsca, w których żołnierze często przebywali, a o których śnią, to baza czy schrony. Wielokrotnie też sceny wojenne rozgrywają się w miejscach niezwiązanych z misją, np. w miejscu zamieszkania weteranów:
„Na moim osiedlu trwa obrona, latają śmigłowce, jeździ sprzęt ciężki. W jednym z bloków jest moja rodzina. (…)”.

„Wśród zwłok odnajduję moją córkę”


Wśród opisów postaci występujących w snach powtarzają się: żołnierze (Polacy, Amerykanie), wrogowie („Arabowie”, „talibowie”, „Afgańczycy”, „rebelianci”, „terroryści”), miejscowa ludność, często dzieci. W snach pojawiają się koledzy i dowódcy, a wielokrotnie postać tzw. gunnera (obsługującego karabin maszynowy z wieżyczki pojazdu). Bardzo często żołnierzom śnią się ich bliscy i rodziny (bywa, że w scenerii wojennej). Wielokrotnie pojawiają się sceny związane z zagrożeniem osób bliskich, lęk o nich. Zdarza się nawet, że lęk ten jest tak silny, iż badani po obudzeniu sprawdzają, czy członkom rodziny nic się nie stało (np. czy dzieci śpią bezpiecznie w swoim pokoju). Poniżej przykład takiego snu:
„We śnie jestem celowniczym PK (karabinu maszynowego) i strzelam do terrorystów. Gdy podchodzę bliżej, widzę, a to są bezbronne i niewinne dzieci. Wśród zwłok odnajduję moją córkę, widzę dzieciaki brata i siostry i mam wyrzuty sumienia. Krzyczę z rozpaczy i się budzę zlany potem.”

„W momencie wybuchu budzę się”


Pojawiają się także i takie sny, kiedy żołnierze zastanawiają się dlaczego znów są na misji, skoro z niej powrócili, refleksje „przecież już tu byłem” lub stają przed koniecznością ponownego wyjazdu.
W snach weteranów mamy do czynienia zarówno z aktywnym działaniem (walka, ucieczka, próby ratowania innych), jak również z poczuciem bezradności („nic nie mogę zrobić”, „nie mogę się ruszyć”).
Jeśli sny dotyczą zdarzeń, które przeżyli koledzy, a nie sami badani, to i tak przeżycia w nich są realistyczne. Można sądzić, że w tych snach weterani przeżywają autentyczny lęk przed tym, co mogło ich również spotkać:
„Po wypadku było ogólne przygnębienie w bazie. Miałem okazję obejrzeć samochód, jak go przywieźli. Też miałem sny z tym związane. Śniło mi się, że byłem w tym konwoju i brałem w tym udział. W momencie wybuchu budziłem się”.

* * *
Zainteresował cię ten temat? Przeczytaj artykuł dostępnym w internecie w czasopiśmie „Lekarz Wojskowy” nr 2 / 2013 str. 133: „O czym śnią weterani – analiza snów żołnierzy uczestniczących w operacjach Polskich Kontyngentów Wojskowych”. Autorzy: Ludmiła Kosińska, Piotr Ilnicki (Klinika Psychiatrii i Stresu Bojowego WIM).