Polska armia wzbogaci się o kolejnych 119 niemieckich czołgów Leopard. Od ponad dekady 10 Brygada Kawalerii Pancernej w Świętoszowie używa ok. 120 podobnych czołgów. Miałem okazję obserwować je na poligonach. Bezdyskusyjnie Leopardy robią lepsze wrażenie, niż nasze rodzime czołgi.


Przy okazji przejmowania nowej partii czołgów warto przypomnieć entuzjazm, jaki towarzyszył przygotowaniom do przejęcia pierwszych Leopardów. Przejęcie tego sprzętu było efektem dwóch umów międzypaństwowych. Jedna „wojskowa” podpisana przez ministerstwa obrony Polski i Niemiec dotyczyła przekazania czołgów. Druga – „gospodarcza” – przygotowania w ministerstwach gospodarki Polski i Niemiec miała dotyczyć modernizacji polskich czołgów do – jak to wtedy nazywano – „standardu Leoparda 2”.
Pierwsze porozumienie zostało zrealizowane. A co z drugim? Wszyscy o nim zapomnieli…

W tamtych odległych czasach pracowałem w katowickim dzienniku „Trybuna Śląska”, współpracowałem też z tygodnikiem „Polska Zbrojna”. Dla obu redakcji pisałem o przejmowaniu Leopardów.
Jeden z tekstów był relacją z konferencji naukowej zorganizowanej przez „Polskę Zbrojną” w czasie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Był to rok 2001. Kilka miesięcy później do Świętoszowa trafiły pierwsze Leopardy.
Poniżej przypominał tekst, jaki we wrześniu 2001 r. ukazał się na łamach „Trybuny Śląskiej”. Tchnął optymizmem, bo takie były wtedy nastroje. Po ponad dekadzie widać, że z pomysłów związanych ze współpracą przemysłów pancernych Polski i Niemiec nie wyszło praktycznie nic..

Tekst z „Trybuny Śląskiej”:
W Gliwicach czekają na decyzję dotyczącą nowego czołgu Leopard pokona Twardego?


Niemiecki koncern Rheinmetall Landsysteme chce współpracować z gliwickimi przedsiębiorstwami, w których powstają polskie czołgi. Do pomysłu bardzo pozytywnie nastawieni są szefowie wojsk lądowych oraz pancernych. Tymczasem MON przed kilkoma tygodniami ogłosił przetarg dotyczący modernizacji czołgu T-72. Tak, aby spełniał on standardy NATO. Dopiero po jego rozstrzygnięciu Ministerstwo Gospodarki podpisze umowę ze zwycięzcą.

Generałowie krytykują


W czasie trwającego właśnie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach, redakcja tygodnika „Polska Zbrojna” zorganizowała seminarium na temat współpracy przemysłu pancernego Polski i Niemiec.
Uczestniczący w nim generałowie: Edward Pietrzyk, dowódca wojsk lądowych oraz Waldemar Skrzypczak, szef Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych przypuścili frontalny atak na naszego „Twardego”. T-72 i PT-91 mogą skutecznie strzelać na odległość kilometra, Leopardy na trzy kilometry. Niemiecka armata jest dwa razy trwalsza od polskiej. Dlatego czas w jakim na wojnie mógłby walczyć „Twardy” oszacowano na 5 minut. ─ Jako dowódcy mamy obowiązek wyposażyć załogi w czołgi, w których będą miały szansę przeżyć ─ mówił gen. bryg. W. Skrzypczak.
─ Wojska pancerne nie mogą być klubem samobójców. Mogę przeżyć kadencję dowódcy wojsk lądowych bez podejmowania kontrowersyjnej decyzji dotyczącej czołgu. Ale ten problem pojawi się za 5-6 lat ─ dodał gen. bryg. Edward Pietrzyk. Z uznaniem wypowiadał się o amerykańskich czołgach Abrams z lufami Leopardów, które w czasie wojny w Zatoce Perskiej zniszczyły trzysta irackich T-72.
─ Generałowie pospieszyli się wskazując na Leoparda. Przecież rozstrzygnięcie przetargu dopiero przed nami. Przedstawiciele Sztabu Generalnego nie polemizowali. Nie chcieli sprawiać wrażenia, że dochodzi do napięć w sprawach dotyczących sprzętu. Niepotrzebnie też krytykowano polskie czołgi. „Twardy” rzeczywiście ustępuje Leopardowi 2, który nam zaoferowano. Może natomiast walczyć z jego poprzednikiem, Leopardem 1 ─ opowiada proszący o zachowanie anonimowości oficer Sztabu Generalnego.
─ Niechętni współpracy mówią, że czołgi nie są priorytetem dla polskiej armii. To prawda. Ale gdy za kilka lat staną się priorytetem, to polski przemysł pancerny przestanie istnieć. I wszystko będziemy musieli sprawdzać z zagranicy! Mówi się też, że zamiast z Niemcami, moglibyśmy kooperować z innymi państwami. Ale tylko Niemcy zaproponowali współpracę. Francuzi oferowali swojego Leclerca. Ale po pierwsze on jeszcze nie sprawdził się na wojnie. Po drugie chcieli sprzedawać swój produkt, ale nie udostępniać technologii. Moglibyśmy tylko montować ich czołgi. Są koncepcje, żeby za kilka lat przejąć amerykańskie Abramsy od wycofującej się z Europy armii USA. Ale Abrams waży 65 ton. Takiego nacisku nie wytrzymają polskie drogi, a szczególnie mosty. Do transportu trzeba by więc kupować specjalne lawety ─ opowiada jeden z ekspertów, który też prosi o anonimowość.

„Maczek” a nie Leopard


Niemcy złożyli ofertę składającą się z dwóch części. W przyszłym roku mogą przekazać 128 Leopardów 2A4, zużytych w 20 proc. Większość z trafiłaby do 10 Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, która w wypadku kryzysu wejdzie w skład 7 Dywizji Pancernej Bundeswehry.
Przekazując sprzęt, chcą też współpracować przy modernizacji polskich czołgów. To szansa nie tylko dla gliwickich przedsiębiorstw.
Po podpisaniu umowy międzyrządowej OBRUM od razu zyska pracę. Tam bowiem powstanie projekt modernizacji. Czas opracowania nowej konstrukcji oszacowano na dwa lata. Potem zamówienia zyska BUMAR. Na wprowadzenie nowego czołgu do produkcji seryjnej potrzeba rok. Najpierw jednak potrzeba decyzji polityków.
─ Rozumiem niechęć do określenia „leopardyzacja” czy „polski Leopard”. To może sugerować preferowanie jakichś rozwiązań. Ale nowy czołg nazwijmy np. PT-2001 „Maczek”, na cześć sławnego czołgisty generała Maczka. I już nie będzie skojarzeń ─ przekonuje gen. bryg. Waldemar Skrzypczak.
Jeżeli do tego dojdzie, zamknie się pewien krąg w historii wojskowości. Generał Maczek w czołgu walczył z Niemcami. A czołg „Maczek” powstanie przy współpracy z Niemcami.

Bronisław Komorowski, minister obrony narodowej:


Na współczesnym polu walki PT 91 „Twardy” zginie po pięciu minutach od wejścia do boju. Żaden odpowiedzialny szef MON nie może powiedzieć swoim żołnierzom, że oczekuje od nich samobójstwa. Dlatego jesteśmy zainteresowani Leopardami. Chcielibyśmy, aby oznaczało to też szansę dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dla zakładów w Gliwicach nie ma innego wyjścia, jak tylko współpraca z producentami Leoparda. Dochodzą do mnie głosy o niechęci do wojskowej współpracy z Niemcami. Są one motywowane względami historycznymi. Tymczasem Niemcy zawsze mieli najnowocześniejszą broń pancerną. A ja chcę, żeby polscy żołnierze dostali najlepsze czołgi. Jako szef MON mogę choćby dziś podpisać list intencyjny dotyczący współpracy. Decyzje muszą jednak zapaść w Ministerstwie Gospodarki. Jedyne więc co mogę teraz robić, to stale przypominać o tej sprawie.

Jarosław Rybak