Na prośbę majora Narcyza Sadłonia oraz grupy żołnierzy związanych z Wojskami Specjalnymi publikuję apel. Udostępniajcie do wśród znajomych, wygrywajcie himalajskie naszywki wyprawy! Konkurencja w tym konkursie jest silna. Batalion Strzelców Konnych z Wędrzyna to bardzo mocna ekipa.
Wszystkim nominowanym życzę powodzenia, a ja zagłosuje na „Cygana”!

Mjr Narcyz Sadłoń, lekarz wyprawy Wojsk Specjalnych „Mountain Expedition 2013”:


Chciałbym zaapelować, abyście oddali głos w plebiscycie redakcji „Polski Zbrojnej” i zagłosowali na „Cygana”. To żołnierz i ratownik medyczny z jednostki NIL. W czasie ekspedycji szkoleniowej Wojsk Specjalnych w Himalaje uratował życie koledze. Żeby nieść pomoc potrzebującemu zrezygnował ze zrealizowania marzenia życia – zdobycia himalajskiego siedmiotysięcznika. A miał go dosłownie na wyciągnięcie dłoni!

Tutaj możecie oddać głos na „Cygana”

Dlaczego „Cygan” wart jest Waszych głosów?

Od kilkunastu lat służę w wojsku, w kraju i za jego granicami. Moja pasja to podróże. Wielokrotnie odpowiadałem za zabezpieczenie medyczne wypraw. Pracując z ludźmi w różnych, często bardzo trudnych okolicznościach, nauczyłem się rozpoznawania profesjonalistów.
Jednym z moich dobrych doświadczeń jest ubiegłoroczna wyprawa z żołnierzami Wojsk Specjalnych na szczyt Nun. Wspólnie z „Cyganem” odpowiadaliśmy za przygotowanie zaplecza medycznego, wyposażenia oraz przeprowadzenie wyprawy w sposób gwarantujący maksymalny, możliwy poziom bezpieczeństwa. I każdy kto sądzi, że lekarz grał najważniejszą rolę, będzie zaskoczony. Od początku organizowania wyprawy, od powstania koncepcji do zakończenia i rozliczenia sprzętu, osobą na której spoczął główny ciężar był ratownik medyczny. Właśnie „Cygan”!
Zajął się zestawieniem potrzebnych medykamentów, zebrał je, zorganizował transport do Indii. To on przygotował zbiorczą aptekę bazową, aptekę mobilną do wykorzystania na większych wysokościach, a także wyposażył apteczki indywidualne uczestników wyprawy. Samodzielność, szybkość podejmowania decyzji zrobiły na mnie duże wrażenie.

Uratował życie koledze

Ale do najważniejszego doszło pod szczytem Nun. „Cygan” wspinał się razem z „Gilem”. Gdy byli zaledwie 90 metrów od celu u „Gila” pojawiły się ostre objawy choroby wysokogórskiej. Mimo to „Gilu” nie chciał słyszeć o zejściu, co więcej namawiał „Cygana” do kontynuowania wspinaczki. Ratownik miał bowiem siły, aby bez większych problemów zdobyć szczyt i zagwarantować sukces całej naszej wyprawie! Jednak „Cygan” zrezygnował. Udzielił pomocy potrzebującemu towarzyszowi! Jako lekarz z całą pewnością mogę powiedzieć, że tylko dzięki właściwej reakcji ratownik uchronił kolegę przed śmiertelnym niebezpieczeństwem!
Będąc członkiem wyprawy, jej lekarzem, a równocześnie najbardziej doświadczonym wspinaczem, nie mam wątpliwości, że postawa „Cygana”, stawia go pośród osób, z którymi gotów jestem wyruszyć na każdą wyprawę. Mogę odpowiedzialnie rekomendować go jako ratownika medycznego oraz dobrego towarzysza najtrudniejszych działań! Uważam „Cygana” za bardzo wartościowego człowieka!

Naszywki z Himalajów dla wspierających „Cygana”

Słysząc, że „Cygan” został nominowany do „Buzdyganów” postanowiłem zrobić wszystko co w mojej mocy, aby doceniono jego czyn. Stąd mój apel do Was – fanów ratownictwa medycznego oraz Wojsk Specjalnych.
Opowiedzcie innym o „Cyganie”, udostępnijcie mój apel na swoich tablicach na Facebooku. Dla tych, którzy to zrobią i przyślą mi informacje (najlepiej screena)
na adres mam pamiątki z naszej wyprawy. Wśród tych, którzy wesprą „Cygana” rozlosuję dziesięć naszywek, jakie nosiliśmy w Himalajach. Możecie je zobaczyć na zdjęciu lub na filmie, do którego link znajduje się poniżej.
Naszywki rozlosuję po zakończeniu głosowania, czyli 9 lutego.
Głosujcie na „Cygana”! Udostępniajcie informacje o „Cyganie”! Przysyłajcie screeny. Dziesięć naszywek „Mountain Expedition 2013” czeka na tych, którzy pomogą uhonorować dzielnego żołnierza i ratownika z jednostki Nil!

Fot. Z archiwum N. Sadłonia

Zobaczcie film z wyprawy