W TVN24 miałem okazję komentować budzący nadspodziewanie wielkie emocje przypadek „urwania się” drona. Zaginiony FlyEye to jedyny używany w naszej armii dron polskiej produkcji. Może być atrakcyjnym towarem eksportowym, przyczynić się do rozwoju polskiej myśli technologicznej. Może, jeśli nie zaszkodzi mu m.in. zła prasa i czarny PR.


Od kilku dni cały kraj drwi z sytuacji zaginięcia bezpilotowca. Kpią dziennikarze i politycy. Część żartów jest nawet bardzo zręczna 😉 Trzeba jednak pamiętać, że im więcej złośliwych komentarzy, tym w przyszłości trudniej będzie producentowi polskich dronów odkleić łatkę podważającą jakość jego produktów.

Co oczywiste, przy zakupie dronów nikt nie będzie sugerował się doniesieniami z mediów codziennych, Twittera czy Facebooka. Ale „zła prasa” nie pomaga w robieniu interesów. Tak więc dziś się śmiejemy, a za czas jakiś zdziwimy, że polska myśl techniczna przegrywa z zagraniczną konkurencją.

Zobacz materiał w TVN24