Gorąca łuska wylatująca z karabinka sąsiada, wpadła operatorowi między oprawkę okularów a ciało. Tuż obok oka… Poważnie oparzyła skroń. Ale specjals ani na moment nie przerwał prowadzenia ognia. Zajęcia, które miałem okazję obserwować omal nie skończyły się tragedią – uszkodzeniem oka jednego z operatorów.


– Prowadzenie szybkiego ognia pojedynczego jest ważnym elementem szkolenia operatorów. Gwarantuje łatwiejszą kontrolę broni i większą celność, niż przy ogniu ciągłym. Przydaje się, gdy trzeba wpakować więcej ołowiu w jeden cel. Albo położyć zasłonę ogniową na jakimś kierunku – wyjaśnia instruktor.

Miałem okazję obserwować zaawansowany trening ogniowy. Pod koniec zajęć któryś z operatorów zaproponował: „kto najszybciej osuszy pełny magazynek ogniem pojedynczym”? W tej konkurencji zwycięża ten, kto pierwszy „pozbędzie się” 30 nabojów.

Po wykonaniu zadania każdy mógł porównać skupienie, czas potrzebny na „wysuszenie” magazynka, ocenić dystans i wielkość celu. Czyli ocenić własne umiejętności agresywnego prowadzenia ognia.

A001

Łuska utkwiła między okularami ochronnymi a twarzą. Tuż przy oku.

Filmując ten epizod ustawiłem się blisko „Kwinty”. To bardzo doświadczony żołnierz. Do jednostki specjalnej trafił w ramach służby zasadniczej, w styczniu 1996 r. Zaliczył misję w Syrii, w Macedonii, trzy razy był w Iraku, trzy razy w Afganistanie.

Gdy prowadzący strzelanie krzyknął „start”, posypały się na mnie łuski z HK-416 „Kwinty”. W czasie powtórki stanąłem już w bezpiecznej odległości. Kamera wyraźnie zarejestrowała, jak w pewnym momencie „Kwinto” – nie przerywając strzelania – puszcza przedni chwyt karabinka i wykonuje szybkie ruchy. Jak się później okazało, usuwał łuskę, która utkwiła między okularami ochronnymi a twarzą. W końcu łuska spadła na ziemię, a zanim lewa ręka wróciła na przedni chwyt, żołnierz oddał kilka strzałów.

– Łuska położyła się na oprawce okularów. Bliznę mam do tej pory – pokazuje „Kwinto”. Warto dodać, że zgodnie z procedurami wszyscy strzelający mieli założone okulary ochronne i ochronniki słuchu.

A0012

– Łuska położyła się na oprawce okularów. Bliznę mam do tej pory – pokazuje „Kwinto”.

– Na nagraniu bardzo wyraźnie widać profesjonalizm strzelca. Mimo bolesnego oparzenia bardzo blisko oka, przez cały czas prowadził skuteczny ogień. W pełni kontrolował broń. Karabinek mu nie „uciekł” – zauważa instruktor.

Zobacz film z opisywanego incydentu: