Cmentarz greckich partyzantów, ciężko rannych na wojnie domowej w Grecji, przerzuconych przez służby specjalne do Polski i zmarłych w tajnym szpitalu. Koszary najtajniejszej jednostki specjalnej „ludowego” Wojska Polskiego. Stojące do dziś wille najbliższych współpracowników Hitlera. To miejsca, które do Dziwnowa mogą przyciągnąć tysiące pasjonatów tajemnic, historii i wojska. Ale miasteczko na wyspie Wolin zupełnie nie wykorzystuje swojego największego atutu promocyjnego. Dlatego gmina niczym nie odróżnia się innych miejscowości, które chcą przyciągnąć turystów reklamując się czystymi i rozległymi plażami nad Bałtykiem.

Zamiast wykorzystywać naturalne atuty, mocno zakorzenione w tożsamości miejsca, władze Dziwnowa poszły w innym kierunku. Dlatego na stronie internetowej gminy promują np. Aleję Gwiazd Sportu (ciąg postumentów ustawionych po obu stronach ul Reymonta, z replikami medali zdobytych przez polskich sportowców w czasie Igrzysk Olimpijskich oraz Mistrzostw Świata) czy Nadmorski Park Miniatur (z modelami polskich latarni morskich i kolejki ciągniętej przez parowóz). Takie atrakcje można bez żadnego problemu przenieść w każde inne miejsce nad Bałtykiem.

Pobierz fragment. Publikacja jest dostępna w wersji drukowanej oraz ebookowej.
(Uwaga! Program graficzny do wizualizacji trójwymiarowej zmienił proporcje i grubość książki.
)

Pracując nad strategią promocji turystycznej Dziwnowa wystarczyłoby jednak przeprowadzić analizę SWOT, żeby okazało się, że „wojskowość” to (oprócz czystych i szerokich plaż) główny atut miasteczka. Oczywiście nie każdy turysta interesuje się militariami (nie ma miejsca, które zadowoli wszystkich w równym stopniu), pozwoli jednak zbudować atrakcyjną opowieść o miejscu.

Dziwnów to małe miasteczko w województwie zachodniopomorskim. Jego część leży na stałym lądzie, część na wyspie Wolin. Z pozoru niewiele różni się od wielu innych nadbałtyckich miejscowości, do których przyjeżdża się na wakacje. Jednak przez dekady Dziwnów odgrywał ważną rolę na tajnej, wojskowej mapie – najpierw III Rzeczy, potem Polski.

Taki kierunek promocji zaproponowali autorzy książki. Wartkim, atrakcyjnym językiem połączyli historię ze współczesnością. Osią książki są opowieści ludzi, których można spotkać w Dziwnowie. Każda kolejna przeczytana strona powoduje, że Czytelnik przestaje traktować miasteczko jak typowy teren letniskowy, gdyż poznaje wyjątkowość miejscowości.

Największe atrakcje Festynu Komandosa w jednym miejscu. O „Przewodniku po militarnym Dziwnowie” przeczytasz tutaj.

Wspominając, komandosi prowadzą Czytelnika po okolicy, pozwalają mu w ten sposób zobaczyć miejsca i rzeczy, o których istnieniu nie miał pojęcia.

Trzęsawiska porośnięte trzciną stają się „Polami ryżowymi” – terenami szkoleń, które nazwali żołnierze wracający z wojny w Wietnamie. Ustawione przy ulicy, pękate, betonowe słupy okazują się kadłubami hitlerowskich bomb lotniczych. Widziany z kajaka, niewielki obelisk ustawiony na zamkniętym terenie koszar to zaś pomnik na cmentarzu greckich partyzantów, którzy zmarli w tajnym szpitalu utworzonym w garnizonie. 

Co więcej – lektura inspiruje do podjęcia wyzwania, jakim jest możliwość osobistego spotkania z weteranami najbardziej elitarnej jednostki specjalnej sprzed kilkudziesięciu lat. Odwiedzając ich w miejscach opisanych w przewodniku, można wypić kawę czy piwo, porozmawiać, poprosić o pamiątkowy wpis. W książce są specjalne miejsca na autografy. Publikacja zachęca więc do interakcji.

Ze standardowego przewodnika, jakich tysiące ukazuje się co roku w Polsce, „Tajemnice militarnego Dziwnowa” stają się przepustką do świata komandosów, do przeżycia wciągającej przygody, do podjęcia interakcji: poznania niezwykłych ludzi, wykonania wspólnych zdjęć. W ten sposób niewielka publikacja będzie niezwykłą pamiątką z wakacji.

Co więcej, otwarta formuła strategii promocji miejsca pozwala na jej dalszy, profesjonalny rozwój. Dzięki temu Dziwnów ma szansę z tradycji wojskowej zrobić jeden z największych swoich atutów.