Ciężko cieszyć się z otrzymania najważniejszej nagrody dla polskich fotoreporterów prasowych, jeśli ma się świadomość, że uhonorowano zdjęcia dokumentujące tragedię. Taki ton wyczułem z głosu Piotra Bławickiego, autora nagrodzonych zdjęć. Uważam jednak, że w tej nagrodzie jest głęboki sens. Zdjęcia pokazują, że służba w wojsku to nie tylko gloria i chwała. To także tragedie. Wtedy człowiek zadaje sobie pytania, jaki jest sens tego, co się robi?

Materiał powstał na pogrzebie chor. Mirosława Łuckiego „Mirona”, który zginął w Afganistanie w nocy z 23 na 24 sierpnia 2013 roku.

 

Do tych wydarzeń mam osobisty stosunek. Wieczorem 23 sierpnia przygotowywaliśmy się do „Festynu Komandosa” w Dziwnowie. Miała się na nim zaprezentować ekipa z Jednostki Wojskowej Komandosów. Siedzieliśmy gdy zadzwonił telefon. Informacja nie była optymistyczna. Nasi wpadli w zasadzkę: „Miron” jest w stanie krytycznym, „X” ciężko ranny, a „Y” odniósł lekkie obrażenia. Mając doświadczenie z czasów pracy w MON wiedziałem, że „krytyczny” de facto oznacza tylko jedno… Kilka godzin później przyszło potwierdzenie. „Miron” nie żyje.

 

„Festyn Komandosa” przebiegał w minorowej atmosferze. Wtedy jednak zobaczyłem na czym polega profesjonalizm specjalsów. Zrobili wszystko co było zaplanowane, sprawnie przeprowadzili pokazy, skoki spadochronowe, konkursy dla uczestników festynu. Widzowie mogli nawet nie zauważyć, co się stało. Ale uważny obserwator przez cały czas widział jak bardzo przeżywają tragedię swoich kolegów w Afganistanie.

 

30 sierpnia z Piotrem Bławickim pojechaliśmy do Lublińca. Piotr robił wcześniej zdjęcia żołnierzom JWK, mieli do niego zaufanie i poprosili o zdokumetowanie tragicznego zdarzenia. Wtedy powstał nagrodzony fotoreportaż.

 

Przed kilku laty, pisząc książkę „LUBLINIEC.PL Cicho i Skutecznie”, miałem okazję korespondować z gen. Davidem Petraeusem, wtedy szefem Centralnej Agencji Wywiadowczej, wcześniej dowódcą ISAF. W jednym z maili generał wspomniał spotkanie, które określił jako „słodko-gorzkie”. Było bardzo miłe, ale jakiś czas po min jego uczestnik zginął. Myślę, że dokładnie tak samo można opisać sytuację związaną z nagrodą dla Piotra Bławickiego. W kilku cyklach swoich zdjęć dokumentował działania specjalsów z Jednostki Wojskowej Komandosów. A nagrodę dostał za uwiecznienie najtragiczniejszego z tych zdarzeń.

 

Przypomina mi się także rozmowa z kilkoma żołnierzami z Zespołu Bojowego, w którym służył „Miron”. To było jeszcze przed wyjazdem na misję, gdy pracowałem nad książką „Task Force-50. Operacja Sledgehammer”;. Mówili, że od weteranów z czasów II wojny światowej uczą się mówić nie tylko o sukcesach, ale też o porażkach i tragediach. Bo te są wkomponowane w służbę żołnierza. Wspominam tę rozmowę w książce. Czas pokazał, jak prawdziwe były to stwierdzenia.

 

Patrząc z perspektywy na tragedię związaną ze śmiercią „Mirona”, a potem nagrodą dla Piotra Bławickiego, widzę pewien sens w tych zdarzeniach. Grand Press Photo otrzymał fotoreportaż pokazujący czym może się skończyć służba w mundurze. To bardzo ważne przesłanie dla fascynatów, którzy marzą o założeniu ciemnozielonego lub szarego beretu. Ta służba to nie tylko sukcesy i czas wielkich przygód. To także gotowość na poniesienie najwyższej ceny w służbie Polsce. Na zdjęciach doskonale widać, że to cena ponoszona nie tylko przez żołnierzy, ale – przede wszystkim – przez ich rodziny. Widać tłumy ludzi łączących się w bólu z rodziną poległego. Ale widać też, że – mimo potężnego wsparcia przyjaciół – najbliżsi pozostają sami ze swoją tragedią i muszą sobie z nią poradzić.

 

Odnoszę wrażenie, że fotoreportaż z pożegnania „Mirona” nie spotkał się z jakimś większym zainteresowaniem w środowisku związanym z siłami specjalnymi. No cóż, zdecydowanie łatwiej mówi się o sukcesach. Ale dopiero po tym, jak traktują porażki, poznajemy ludzi dojrzałych, rozumiejących o co w tej służbie chodzi, jakie ryzyka ona ze sobą niesie.

Opis fotoreportażu na stronie internetowej Grand Press Photo:

Lubliniec. Pogrzeb polskiego komandosa JWK Lubliniec chor. Mirosława Łuckiego, który zginął w Afganistanie od wybuchu miny pułapki w nocy z 23 na 24 sierpnia 2013 roku. To pierwszy zabity komandos z prestiżowej polskiej formacji komandosów Task Force 50. Chorąży Łucki zostawił żonę i syna. Dotychczas w Afganistanie zginęło 41 polskich żołnierzy.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Kościół św. Stanisława Kostki – rodzina przy trumnie poległego komandosa.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Pogrzeb – żona i dowódca chorążego idą za trumną żołnierza.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Żona poległego komandosa odbiera kondolencje od dowódcy jej męża.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Spadające biało-czerwone płatki róż, które w czasie składania trumny do grobu rozrzucił nad cmentarzem wojskowy śmigłowiec.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Na pogrzeb przyszła prawie cała miejscowość.

Nagroda Grand Press Photo 2014 - I miejsce kat. Ludzie (fotoreportaż)
Grób komandosa miesiąc po pogrzebie. 30 sierpnia 2013, 29 września 2013