Brzmi to jak słaby żart. Niestety nim nie jest. Minister Obrony Narodowej musi przypominać oczywiste oczywistości. „Wszyscy żołnierze zawodowi są zobowiązani do noszenia umundurowania podczas wykonywania zadań służbowych”. Takie wytyczne Antoniego Macierewicza obowiązują od 24 listopada. W ten sposób szef MON wskrzesił martwy, choć obowiązujący od lat, przepis wynikający z ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych. Poprzednio decyzję w tej samej sprawie wydał minister obrony Aleksander Szczygło, ale jej respektowania zaniechano, gdy resortem zaczął kierować Bogdan Klich.


W jednostkach wojskowych ta sprawa jest bezdyskusyjna, tam w czasie służby żołnierze od zawsze mają na sobie mundury. Ale im wyżej, tym gorzej. Niejeden oficer służący w budynkach m. in. przy ul. Niepodległości i Klonowej oraz innych „instytucjach centralnych” w stolicy, od lat w pracy chodził w ubraniach cywilnych. Działo się tak nawet, gdy reprezentował wojsko w czasie konferencji naukowych i innych spotkań.

Kiedy w 2007 r. byłem rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej, w sekretariacie Aleksandra Szczygło przygotowano decyzję w tej sprawie. Zaadresowano ją do ludzi, o których wspomniałem wyżej. Jeden dzień w tygodniu mieli oni chodzić w mundurach polowych, a cztery pozostałe – w wyjściowych.

Mundur3

Pewno w niejednej instytucji, niejeden urzędnik zdziwi się, że nie zauważył wcześniej, iż przez kilka lat pracował obok żołnierza zawodowego.

Przy okazji na jaw wyszedł absurd. Okazało się, że część oficerów, którzy zamiast mundurów używali garniturów, otrzymywali z MON – oprócz dodatku mundurowego – specjalną „garniturówkę”. Czyli dodatkowe pieniądze na zakup cywilnych ubrań!

Mundur2

Warto zaznaczyć, że polecenie umundurowania oficerów chodzących w garniturach nie dotyczy specsłużb. Tam bowiem obowiązują osobne regulacje dotyczące ubioru.

Decyzja Aleksandra Szczygło wzbudziła pewną konsternację wśród adresatów. Utrudniała bowiem życie i zmuszała do zmiany nawyków. Wcześniej chodzący w cywilnym ubraniu kierowca wojskowego VIP-a, czekający godzinami na przełożonego na parkingu przy np. restauracji, nie rzucał się w oczy tak bardzo, jak mając na sobie mundur. Łatwiej też było takiego kierowcę wysłać po zakupy czy uzyskać pomoc przy załatwianiu różnych, przyziemnych, codziennych obowiązków.

Do tego dochodziły kolejne problemy. O ile mundury wyjściowe jako tako pasowały na właścicieli, to już te polowe – po latach składowania w szafach – często okazywały się za ciasne. Nierzadko brakowało w nich drobiazgów, takich jak naramienniki z aktualnym stopniem.

Mundur4

Informacje o przepisach mundurowych można znaleźć m.in. na stronie internetowej bip.mon.gov.pl. Z niej pochodzą te ilustracje.

Doszło do próby ośmieszenia tej decyzji. Po kilkunastu dniach obowiązywania przepisu, zadzwonił do mnie znajomy chorąży z jednostki z północnej Polski. W krótkich wojskowych słowach podzielił się refleksją: „Czy kogoś tam w ministerstwie (…). Przyszło pismo, w którym nakazano nam przez cztery dni chodzić w mundurach wyjściowych. Czy to komuś przeszkadzało, że my w jednostce chodzimy w polówkach?”

Jak się okazało, decyzję dotyczącą „wojskowej góry” ktoś postanowił rozesłać w dół. Tym wzbudził niezadowolenie żołnierzy i – w sumie słuszną – dyskusję o nieznajomości specyfiki służby w jednostkach liniowych. Sprawę udało się szybko wyjaśnić. Nie pamiętam jak tłumaczył się człowiek, który nie posiadł – istotnej na wysokim stanowisku – umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Gdy resortem obrony zaczął kierować Bogdan Klich, wrócono do starych rozwiązań.

W całej tej historii najsmutniejsze jest to, że „przypomnienie” dotyczy najczęściej oficerów starszych (chodzi o stopień, a nie wiek), służących w najbardziej prestiżowych instytucjach, na stanowiskach, które często są zwieńczeniem kariery w mundurze. W każdej szanującej się armii armii tacy powinni być wzorcami dla młodszych żołnierzy.

mundur1

Na razie to obrazek jak z filmów o US Army. Może kiedyś zobaczymy naszych dowódców w takich mundurach?