Przed Bożym Narodzeniem 2004 roku pierwszy raz znalazłem się w Afganistanie. Okazją była krótka wizyta ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego. Razem z fotoreporterem Jarkiem Wiśniewskim tworzyliśmy mocną delegację redakcji „Polski Zbrojnej”. To było dziewięć lat temu, a w wojsku i Afganistanie to epoka. Lubię wracać do reportażu, który wtedy napisałem. On pokazuje, jak świat się zmienił.


(…) – Sytuacja w Afganistanie jest gorsza, niż na początku misji. Dochodzi do ataków samobójczych, których kiedyś nie było – relacjonuje żołnierz. Ppłk Leszek Kruczyński, dowódca szóstej zmiany PKW rozwija temat: – W ciągu dwóch miesięcy naszej zmiany, w Afganistanie odnotowano 239 incydentów skierowanych przeciw wojskom koalicji. Zaraz po przyjeździe przeżyliśmy atak moździerzowy. Potem nad naszym campem przeleciała rakieta.
Dowódca od razu dodaje, że Amerykanie do granic możliwości rozbudowali systemy zabezpieczeń. Atakujący mają niewielką szansę na ucieczkę, dlatego ostrzały są chaotyczne, pociski zwykle nie sięgają celu.
O wiele gorzej jest poza bazą. Coraz częściej dochodzi do samobójczych zamachów, wybuchają samochody-pułapki, można wpaść w zasadzkę. Organizują je „bad guys” – „źli ludzie” zwani też „talibabami”. To połączenie słów „Talib” oraz „Ali Baba” – co na Bliskim Wschodzie oznacza rozbójnika.
– Ataki najczęściej zdarzają się na terenach przygranicznych z Pakistanem. Rebelianci przenikają z tamtejszych ośrodków szkoleniowych. Zwykle atakowane są amerykańskie bazy polowe. Zresztą cała historia Afganistanu, to historia wojen – kontynuuje dowódca kontyngentu. Walczą ze sobą poszczególne plemiona, które systematycznie zmieniają koalicje. Niewtajemniczonemu trudno rozróżnić, kto z kim walczy przeciw komu. Do tego co bogatszy watażka ma własną armię. Handel narkotykami przynosi krociowe zyski i pociąga liczne ofiary. Na to nakłada się walka polityczna, przybierająca na sile wraz z terminem wyborów parlamentarnych.
Widać więc, że Bagram jest swoistą oazą spokoju. To – po Kabulu – drugie co do ważności obozowisko koalicji antybinladenowskiej w Afganistanie. Baza zajmuje powierzchnię typowego polskiego miasta powiatowego. Żyje tam 5 tys. żołnierzy. Wśród nich jest niecała setka Polaków, którzy rozlokowali się na terenie wielkości dużego stadionu sportowego. (…)

Na zdjęciach: Baza Bagram. Żołnierze z ówczesnego 1. Pułku Specjalnego. Hindukusz z lotu ptaka. Fot. Jarosław Wiśniewski.