Najpierw lekceważenie mediów, potem bezsensowne tłumaczenia. Amatorszczyzna na każdym kroku. Braki w znajomości poprawnej polszczyzny połączone z nonszalancją lokalnej władzy. Przeczytajcie o tym, jak standardową strażacką imprezę zamienić w kryzys wizerunkowy. Jak stać się pośmiewiskiem nie tylko najbliższej społeczności, ale też telewidzów i internautów z całej Polski?

Przeczytajcie fragment materiału szkoleniowego Creatio PR na temat sytuacji w Gryficach:

Na przykładzie działań starostwa powiatowego w Gryficach samorządowcy mogą trenować, jak się nie zachowywać w kontaktach z mediami
Staroście, jego rzecznikowi prasowemu, powiatowemu szefowi Ochotniczych Straży Pożarnych, posłowi – gościowi imprezy, burmistrzowi Gryfic, radnym powiatowym przydałyby się co najmniej trzy szkolenia z oferty Creatio PR:

Zarządzanie informacją w sytuacjach kryzysowych

Kontakty z mediami

Relacje z „dziennikarzami obywatelskimi”

Jak na własne życzenie generowano kryzys?

17 stycznia 2014 r.

W hali sportowej w Gryficach odbywa się „doroczne spotkanie strażaków OSP z powiatu oraz przedstawicieli zaprzyjaźnionych gryfickich służb mundurowych”. Jest otwarte dla mediów. Zdjęcia i nagrania wykonane wtedy przez lokalną „Gazetę Gryficką” oraz internetowy „SuperPortal24” wykorzystają później „Fakty” TVN.

30 stycznia 2014 r.


1
W ironicznym, negatywnym dla starosty, stylu imprezę opisuje „Gazeta Gryficka”: „Niektórzy z pozostałych pod wpływem cennej żubróweczki dali sobie po „buzi”. Interweniowała policja. (…) Była też karetka, bo samochód potrącił strażaka. Na koniec pozostaje pytanie – ile to wszystko nas, podatników, kosztowało; przejazdy OSP z całego powiatu, poczęstunek, wódka, pozostałe koszty, w tym scenografia, sprzątanie itd.”
Źródło

16 lutego 2014 r.

2
Materiał na temat imprezy ukazuje się w „Faktach” TVN. Już jego zapowiedź jednoznacznie ustawia temat: „Upojne chwile, napoje wyskokowe leją się strumieniami. W hali sportowej spożywać alkoholu nie wolno, ale wolno szybko zmienić regulamin. Musiała interweniować policja”.
W materiale widać, że zachowanie przedstawicieli powiatu: starosty i jego rzecznika idealnie komponuje się w ten negatywny przekaz. Na kolejne pytania dziennikarza, starosta sześć razy z rzędu domaga się pytań na piśmie.
Podobne wrażenie wywiera rzecznik prasowy. Z ironicznym uśmiechem, trzymając ręce w kieszeniach lub zaciskając dłonie w geście kpiąco-proszącym potęguje wrażenie urzędniczej nonszalancji.
Z „Faktów” wynika, że w dniu realizacji materiału odbywało się posiedzenie rady powiatu, w czasie którego samorządowcy jednogłośnie przegłosowali nowelizację uchwały dotyczącej regulaminu użytkowania hali widowiskowo-sportowej Gryf Arena w Gryficach. Dziennikarz nagrywa wtedy wypowiedzi radnych powiatowych, którzy nieudolnie próbują tłumaczyć poparcie dla uchwały:
Radny nr 1: „Jest wiele sprzeczności i na tym się moja wypowiedź kończy”.
Radny nr 2: „Sytuacja się zmienia, rynek się zmienia, trzeba się dostosowywać i tak dalej tak, że tutaj nie ma problemu”.
Po emisji „Faktów” temat „gryfickiej balangi” kontynuują media ogólnopolskie.
Źródło

17 lutego 2014 r.


3
Dzień po emisji „Faktów” lokalny „SuperPortal24” publikuje, trwający sześć minut, materiał „wyjaśniający” aferę.
W materiale pojawia się prezes powiatowy OSP, który informuje, że to on poprosił starostę o użyczenie hali, spisano nawet stosowną umowę. Natomiast starosta tłumaczy, dlaczego urzędnicy obawiali się rozmawiać z dziennikarzem TVN. Twierdzi, że bał się „przeinaczenia słów”. Podaje absurdalny przykład: kiedyś powiedział do kamery, że lokalna droga ma być wykonana w przyszłym roku, a z telewizji dowiedział się, że zostanie zbudowana za pięćset (sic!) lat.
Poseł – honorowy gość imprezy wyjaśnia że „nie ma co na ten temat roztrząsać zbyt dużej dyskusji”, a uwagi „są niesłuszne”. Kiepska znajomość zasad poprawnej polszczyzny (dyskusji się nie roztrząsa, roztrząsać można problem) nie wpływają pozytywnie na jego wizerunek.
Autorzy reportażu sugerują, że cała sprawa ma podtekst polityczny. W materiale znowu pojawia się starosta mówiący o zawiści u burmistrza Gryfic „który nie może się pochwalić niczym, buduje basen przez dwadzieścia lat”, dlatego zazdrości staroście hali sportowej.
Źródło

17 lutego 2014 r.


Ponieważ ciekawy jest wątek zmiany uchwały zezwalającej na picie w hali, postanawiam wyjaśnić o co w niech chodzi? Wcielając się w „dziennikarza obywatelskiego” (czyli każdego, kto prowadzi np. blog czy profil na portalach społecznościowych), wysyłam maila do starostwa powiatowego. To wniosek o udostępnienie informacji publicznej, w którym proszę o uchwały rady powiatu podjęte w 2014 r.

18 lutego 2014 r.


O godz. 8.33 z sekretariatu Starosty Powiatowego otrzymuję potwierdzenie, że mail dotarł.

18 lutego 2014 r.


4
O godz. 13.29 urzędnik obsługujący stronę BIP publikuje na niej dziewięć uchwał przegłosowanych 14 lutego.
Okazuje się, że nowy regulamin użytkowania hali widowiskowo-sportowej Gryf Arena w Gryficach zastępuje podobny, uchwalony zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Nowe przepisy przewidują, że w umowie dotyczącej korzystania z hali można m.in. zezwolić na picie alkoholu. Wcześniej nie było to możliwe.

18 lutego 2014 r.


5
O godz. 16.30 SuperPortal24.pl publikuje ciąg dalszy materiału „wyjaśniającego” aferę:
Prezes Zarządu Powiatowego OSP w Gryficach mówi: „Ja chciałem przeprosić naszych mieszkańców powiatu gryfickiego i tych, którzy nas będą oglądać, że to jest po prostu kłamstwo i pomówienie, nikt nam nie fundował tej kolacji i to zostało zapłacone z naszych pieniędzy składkowych.”
Źródło

28 lutego 2014 r.


6
Biuro Rady Powiatu Gryfickiego przesyła uchwały, o które wnioskowałem 17 lutego. Stało się to w jedenaście dni od wysłania wniosku i dziesięć od momentu publikacji materiałów na stronie internetowej starostwa.

Na czym polegały błędy ośmieszających się samorządowców?

1. W czasie planowania i podsumowania imprezy zabrakło analizy potencjalnych źródeł sytuacji kryzysowych. Wódka na stołach, na publicznych uroczystościach zawsze ekscytuje media!

2. Zlekceważono pierwszy krytyczny materiał, opublikowany w „Gazecie Gryfickiej”.

4. Taktyka powtarzania żądania pytań na piśmie podczas rozmowy starosty z dziennikarzem TVN nie miała sensu, idealnie skomponowała się z mową ciała starosty. Zwiększyła atrakcyjność materiału TVN.

5. Powoływanie się na Prawo prasowe przez rzecznika starostwa świadczy albo o braku znajomości zasad funkcjonowania mediów, albo o ich lekceważeniu. Trudno orzec, co jest gorsze.

6. Zamiast próbować zażegnać kryzys, samorządowcy schowali głowę w piasek. Jak poinformował mnie autor materiału w „Faktach”, odpowiedzi na pytania przesłane do starostwa otrzymał dopiero w kilka dni po emisji materiału. Tymczasem między nagraniem samorządowców a datą publikacji materiału w TVN był czas na komunikację z lokalną społecznością.

7. Reakcję podjęto dopiero po emisji „Faktów”. Działania były reaktywne, tłumaczenia nieudolne. Błędy językowe i absurdalne przykłady w wypowiedziach starosty, posła i szefa OSP utwierdzają widza w przekonaniu, że przedstawiciele władzy zarówno w działaniu, jak i prezentowaniu własnych myśli prezentują poziom amatorski.

8. Pozbawione sensu było wplatanie „polityki”, która miała by być „faktyczną przyczyną afery w hali”, a okazała się personalnym konfliktem między dwoma urzędnikami. Wypowiedź starosty na temat braku zdolności menedżerskich burmistrza to otwarcie nowego wymiaru kryzysu.

9. Zmiana uchwały na pierwszym po „aferalnej” imprezie posiedzeniu Rady Powiatu dodatkowo nakręciła spekulacje i podtrzymała temat. Prawo nie działa wstecz, więc szybkość zmiany przepisu i tak nie wpływała na rzeczywistość. Dodatkowo „dziennikarz obywatelski” (w którego się wcieliłem) nie zostałby zaszczepiony pomysłem sprawdzenia, o co w uchwale chodzi? Nie wyłapałby więc informacji, że naprędce poprawiono regulamin przegłosowany niecałe pięć miesięcy wcześniej.

10. Odpowiedź na maila „dziennikarza obywatelskiego” nie wymagał jakiejkolwiek specjalnej pracy. Opóźnienie jest więc kolejnym dowodem nonszalancji władzy i scenariusza opartego na przeczekaniu kryzysu. Co więcej dawało to podstawy do dalszej korespondencji i podtrzymywania przez tematu w mediach, na blogu, facebooku, twitterze.

Czy takich kryzysów można uniknąć?

Oczywiście. Trzeba jednak mieć plan działań w sytuacjach kryzysowych. A przede wszystkim wystrzegać się samodzielnego generowania takich sytuacji. W „przypadku gryfickim” popełniano szereg podstawowych błędów, wszystkie one wskazują na żenująco amatorski poziom w podejściu do działań komunikacyjnych. Najgorsze z nich to nonszalancja, brak przewidywania negatywnych skutków podejmowanych działań i marnowanie czasu.
Jednak nawet w tak skomplikowanym przypadku, jaki mamy w starostwie w Gryficach, szkolenia prowadzone CreatioPR z pewnością przyniosą pozytywne efekty!

 

Zapoznaj się z ofertą CreatioPR

Wszelkie prawa zastrzeżone! @CreatioPR Doradztwo Wizerunkowe