Kto jest lepszym patronem dla szkoły podstawowej: miejscowi bohaterowie, w czasie II wojny światowej walczący z Niemcami czy święta Kinga, w XIII wieku księżna krakowska i sandomierska? Choć inicjatorzy akcji mieli zapewne dobre chęci, to ta historia pokazuje jak można skonfliktować niewielką społeczność, jak zapominać o najnowszej historii i jak rozbudzić nastroje antykościelne. W Żegocinie zabrakło komunikacji społecznej oraz umiejętności przewidywania sytuacji generujących kryzysy.

Kinga przez jednych jest czczona jako katolicka święta. Dla innych to postać znana z legend o pierścieniu znalezionym w soli czy kamiennym odbiciu stopy. Czy jest lepszym wzorem dla dzieci niż miejscowi partyzanci? Na takie pytanie musieli sobie odpowiedzieć mieszkańcy Żegociny, małej małopolskiej gminy, leżącej przy trasie z Bochni do Limanowej.

Żegocina liczy jakieś pięć tysięcy mieszkańców. Podobno od dekady nie było tak emocjonującego wydarzenia, jak dyskusja o nowym patronie szkoły. Zmiany dokonano zgodnie z procedurami. Formalnie więc wszystko jest w jak najlepszym największym porządku. Nie wiadomo tylko, co się stało w 2013 r., że trzeba było zmienić nazwę?

Nie zainteresowałbym się tym tematem, gdyby nie mail od Krystyny Frąk:

„Jestem wnuczką jednego z byłych członków Batalionów Chłopskich, Józefa Janiczka z Żegociny. Dziadek zmarł paręnaście lat temu. W książce GROM2.PL umieścił Pan na samym początku zdjęcie oddziału, które znajdowało się w naszych domowych zbiorach, przypominających o historii kraju oraz o waleczności i wielkich sercach miejscowej ludności. Mama rozpoznała na tym zdjęciu Dziadka. Dziadek po wojnie bardzo dbał o pamięć o sprzeciwie i działaniach Polaków na południowych terenach. Był prekursorem utworzenia Izby Pamięci, w której miały odbywać się prelekcje oraz – co najważniejsze – nadanie szkole podstawowej w Żegocinie imienia Batalionów Chłopskich. Nastąpiło to w 1983 roku (…)”.

Historia fotografii

Zdjęcie znajduje się na stronie 7 GROM2.PL Józef Janiczek jest na nim pierwszy z prawej, przykucnięty, trzyma w ręce karabin.

Bataliony_Chlopskie

Józef Janiczek – pierwszy z prawej, przykucnięty, trzyma w ręce karabin. Fot. z archiwum Zdzisława Straszyńskiego ps. „Meteor”

Fotografię otrzymałem przed kilku laty od Zdzisława Straszyńskiego „Meteora”. Ten Cichociemny walczył w oddziale partyzanckim na Ziemi Bocheńskiej. W 2006 r., wylatując z Warszawy do Australii – w której mieszka na stale – zostawił kopertę z plikiem zdjęć. To opisane odręcznie przez Cichociemnego jako „Oddział „Meteora”, sierpień 1944 r., lasy w okolicach Okocimia” wykorzystałem na stronie 7 GROM2.PL.

Nie mogę zapytać „Meteora” jak to się stało, że żołnierz Batalionów Chłopskich jest w jego oddziale? W 1944 r. Armia Krajowa i Bataliony Chłopskie ściśle ze sobą współpracowały. Może więc było to jakieś wspólne zgrupowanie? Może skrót myślowy w podpisie? Nie to jest jednak w tej historii najważniejsze.

Bataliony Chłopskie

Protestując przeciwko zmianie nazwy, Zarząd Główny Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej pisze w oświadczeniu:
„Bataliony Chłopskie były zbrojnym ramieniem Stronnictwa Ludowego, liczącym 160.000 zaprzysiężonych żołnierzy, którzy ofiarnie walczyli o wolną Polskę wchodząc w struktury Polskiego Państwa Podziemnego, największej organizacji partyzanckiej w okupowanej Europie. Rodziny walczących w BCh żołnierzy i wieś polska zapłaciła za to ogromną cenę: wymordowanie ponad 1.300.000 ludności wiejskiej i spalenie prawie 1000 wsi w Polsce. Partyzanci z oddziałów leśnych walczyli w obronie pacyfikowanej Zamojszczyzny (1942-1943), rozbili więzienia w Krasnymstawie, Radomsku, Pińczowie i Siedlcach, toczyli zaciekłe bitwy z Niemcami w lasach janowskich i Puszczy Solskiej. 25 lipca 1944 r. pod kryptonimem „Most III” w niedalekim Radłowie formacje BCh z grupy „Rocha” i Armii Krajowej doprowadziły do udanego przewiezienia samolotem do Anglii głowicy i innych części rakiety V-2. To zaledwie ułamek informacji o Batalionach Chłopskich.

Na terenie Ziemi Żegocińskiej działał aktywnie oddział partyzancki „Odwet” pod kierownictwem Alojzego Świerkota ps. „Ryś”, który w licznych akcjach sabotażowo-dywersyjnych współpracował z oddziałami Obwodu ZWZ-AK „Wieloryb” Józefa Wieciecha „Tamarowa” i Andrzeja Możdżenia „Sybiraka”. W zdecydowanej większości żołnierze BCh pozostali wierni Rządowi RP w Londynie. Po wojnie na równi z żołnierzami AK byli prześladowani, torturowani i mordowani przez NKWD i oddziały Armii Czerwonej.”

Szkoła imienia lokalnych bohaterów

Przez dwadzieścia lat szkoła w Żegocinie nosiła imię Batalionów Chłopskich. Kombatanci przekazali do szkoły sporo wojennych pamiątek. Dzięki nim powstała szkolna izba tradycji.

BCh

Szkoła podstawowa jeszcze im. Batalionów Chłopskich. Źródło: zegocina.pl

„W 2003 r. zespołowi szkół w Żegocinie zostaje nadane im. świętej Jadwigi Królowej. Nie całemu, szkoła podstawowa pozostaje przy Batalionach Chłopskich. (…) W 2013 r. dyskusja o zmianie patrona powraca na posiedzeniu rady gminy. Obecna dyrektor podstawówki twierdzi, iż Bataliony Chłopskie to temat – o ironio – bardzo trudny i nie zrozumiały dla małych dzieci. (…) W szkole ma zostać przeprowadzone głosowanie w klasach 1-6. Uczniowie mają wytypować swojego faworyta, który być może zastąpi lokalne Bataliony Chłopskie. Cześć dzieciaków już trochę starszych (kl. 4-6) nie oddała kartek lub zrobiła sobie po prostu „jaja” pisząc o smerfach, gumisiach i innych. Podczas całego głosowania było mniej lub bardziej dobitnie sugerowane wybranie świętej Kingi” – pisze Krystyna Frąk.

Nowy patron


W relacji z uroczystości zmiany imienia, na stronie internetowej Urzędu Gminy w Żegocinie, czytamy :
„Kilka lat temu społeczność szkoły postanowiła przygotować się do zmiany patrona, ponieważ dotychczasowy był za trudny do zrozumienia dla dzieci wieku 6-13 lat. Wychowawcy przeprowadzali lekcje wychowawcze na temat: w poszukiwaniu autorytetu; kto może być patronem szkoły ? Zespół koordynujący prowadził kampanię reklamującą akcje wybierania kandydatów na patrona szkoły. (…) Następnie drogą głosowania po 20. maja 2013 r. wybrany został jeden kandydat – Święta Kinga. Uczestniczyli w wyborach uczniowie, nauczyciele, pracownicy i rodzice.”

Komunikat na stronie internetowej urzędu gminy wyjaśnia także, dlaczego nowa patronka szkoły jest wzorem dla uczniów:

„Pociągnięta ideałami św. Franciszka z Asyżu i św. Klary, Kinga wstąpiła w szeregi III zakonu św. Franciszka i za zgodą Bolesława postanowiła zachować dziewictwo w małżeństwie. Bóg obdarzył ją nowymi darami, dzięki którym Kinga zajaśniała macierzyństwem duchowym wobec społeczeństwa polskiego.”

Dlatego:

„W czerwcu 2013 r., na wspólny wniosek Rady Pedagogicznej, Rady Rodziców i Samorządu Uczniowskiego podjęto decyzję o zmianie imienia szkoły i nadaniu imienia Świętej Kingi dla Publicznej Szkoły Podstawowej w Żegocinie. Wniosek uzasadniono słowami: Święta Kinga to postać charyzmatyczna. Przyjechała do Polski jako mała dziewczynka mając zaledwie 9 lat, a jako 12-letnia dziewczyna podjęła się obowiązków żony i księżnej. Odznaczała się mocnym charakterem, stanowczością, konsekwencją i odwagą. Znane są jej tytuły: „Obrończyni Wiary”, „Matka Narodu Polskiego”, „Patronka Górników”, „Patronka Rodzin”, „Patronka Samorządowców”. Była człowiekiem o silnej osobowości, religijności, miłości do Boga, zdolności do poświeceń, mądrości, skromności, pracowitości, obowiązkowości, pogody ducha. Była szczodra, bezinteresowna, oddana potrzebującym, troskliwa o poddanych i losy Ojczyzny. Taka postawa naszej patronki będzie mobilizować nas do nauki i działania.”

Ostatecznie rada gminy przegłosowała zmianę patrona. Nie było to jednogłośne. Odwrotnie, wzbudziło emocje wśród radnych i mieszkańców. Negatywne komentarze pojawiły się nie tylko w rozmowach, ale także w sieci oraz w mediach.

SztandarPSP
Uroczystość nadania nowego imienia szkole. Źródło: zegocina.pl

Co było do przewidzenia, dyskusja rozciąga się także na temat roli kościoła w Polsce.

W lewicowym „Przeglądzie” czytamy, że w gminie: „Z ośmiu publicznych szkół aż siedem ma za patronów osoby święte lub błogosławione. Partyzanci z Batalionów Chłopskich byli ponoć zbyt trudnymi bohaterami dla dzieci z podstawówki. Św. Kinga okazała się w sam raz. W tym regionie nie tylko placówki edukacyjne mają świętych patronów. Rugowanie patronów świeckich stało się swego rodzaju modą w całej okolicy. W Bochni Mikołaj Kopernik przestał być patronem szpitala powiatowego. Zastąpiła go bł. Marta Wiecka, zakonnica ze zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. W całej gminie tylko jedna publiczna placówka oświatowa ma patrona niezwiązanego z historią Kościoła.”

Dziennikarz „Przeglądu” pojechał do Żegociny:

„Dyrektorka szkoły podstawowej, nie chciała mi powiedzieć, dlaczego św. Kinga jest lepszym patronem niż Bataliony Chłopskie. Takiej zmiany chciały dzieci, chcieli też rodzice i koniec. Wszystkie procedury były przestrzegane i nie musi się tłumaczyć z tej decyzji przed nikim. (…) We wniosku o zmianę patrona przesłanym do przewodniczącego rady gminy Żegocina dyrekcja szkoły pisze: „Dzisiaj potrzebny jest patron bliższy dzieciom w wieku 6-13 lat, o silnej osobowości, religijności, miłości do Boga, zdolności do poświęceń, mądrości, skromności, pracowitości, obowiązkowości, pogodzie ducha, szczodrości, bezinteresowności, oddany potrzebującym, zatroskany o losy Ojczyzny – a więc postać świętej Kingi”.

W załącznikach pismo (…) od rady rodziców: „Chcemy, by nasze pociechy były wychowywane w duchu chrześcijańskim, i dlatego prosimy Szanowną Radę o zagłosowanie za świętą Kingą”.

Ale rada gminy zwlekała z rozpatrzeniem propozycji zmiany patrona i dyrekcja szkoły wysłała pismo ponaglające: „Społeczeństwo szkolne w czerwcu, w skierowanym do Państwa wniosku, prosi radę, aby poparli Państwo chęć wychowania młodego pokolenia w naszej placówce w duchu wartości chrześcijańskich”.

Tyle cytatów z „Przeglądu”.

Wszyscy przegrali

Kto jest lepszym patronem dla szkoły podstawowej: miejscowi bohaterowie, w czasie II wojny światowej walczący z Niemcami czy święta Kinga? Zadałem to pytanie na początku, ale nie zamierzam na nie odpowiadać. Przeciwstawianie partyzantów świętej byłoby żenujące. Trudno zabierać jednoznaczne stanowisko, gdyż – jak zwykle przy okazji lokalnych konfliktów – różne może być prawdziwe dno całej sprawy. Na ile są to fakty, na ile animozje wynikające z życia w małym środowisku?

Kingi

Szkoła im. św. Kingi mieści się w tym samym budynku co zespół szkół im. św. Jadwigi. Tylko wejście ma z drugiej strony. Kiedyś w tym obszernym gmachu była tylko szkoła podstawowa. W 1993 r. powstało liceum, trzy lata później – szkoła zawodowa, a po reformie oświaty – jeszcze gimnazjum. Źródło: zswzegocinie.republika.pl

Pewne jest jedno: w Żegocinie przegrali wszyscy. Ci, dla których bliska jest historia II wojny światowej otrzymali czytelny sygnał, że współcześni decydenci lekceważą poświęcenie pokolenia swoich dziadków. Zwolennicy „wychowania w duchu wartości chrześcijańskich” dali dobry powód do ataków na kościół i wartości, które chcą propagować.

Komunikacja społeczna

W całej tej sprawie bije po oczach brak komunikacji społecznej na poziomie lokalnym oraz w kontaktach z mediami. Poraża argumentacja (a raczej jej brak) dyrektorki szkoły.

Jako nauczycielowi z wykształcenia, z kilkuletnim doświadczeniem z pracy w szkole, trudno mi sobie wyobrazić, aby bohater sprzed wieków był bliższy dzieciom, niż dziadek czy pradziadek własny lub kolegi ze szkoły. Szczególnie teraz, w dobie mody na patriotyzm budowany w olbrzymim stopniu na polskiej konspiracji z czasów II wojny światowej. Czy atrakcyjniejszym i dla dzieci bardziej zrozumiałym wzorcem jest – cytując informację z gminnego portalu – „12-letnia dziewczyna (która) podjęła się obowiązków żony i księżnej”, postanowiła „zachować dziewictwo w małżeństwie. A Bóg obdarzył ją nowymi darami, dzięki którym Kinga zajaśniała macierzyństwem duchowym wobec społeczeństwa polskiego”?

To nie jest pytanie do uczniów, ale do ich rodziców i wychowawców.

Choć powinna to być prawda oczywista, to w Żegocinie nie uwzględniono jednego. Nie podejmuje się kontrowersyjnych działań, szczególnie w sprawach edukacji oraz wychowania, jeśli nie potrafi się ich przekonywująco wytłumaczyć. Tymczasem nie znalazłem wyjaśnienia, co takiego stało się w 2013 r., że należało zmienić patrona szkoły?

I najważniejsze: Zabrakło mi roztropności ze strony lokalnego proboszcza – dbając o dobro reprezentowanej przez siebie instytucji – powinien tonować tematy, które z pewnością dadzą amunicję przeciwnikom kościoła. Jeśli zaś proboszcz jest zwolennikiem rozwinięcia kultu św. Kingi (według przeciwników zmian, to proboszcz był jednym z najaktywniejszych inicjatorów akcji), to przecież ma przełożonych. Nie trzeba bowiem dużego wysiłku intelektualnego, żeby dojść do wniosku, że działania takie jak w Żegocinie podzielą lokalną społeczność. I dadzą argumenty antyklerykałom.

A wystarczyło docenić inicjatywę wiernych, ale jednocześnie wyjaśnić im, że święta nie musi być patronką szkoły, żeby odpowiednio ją czcić. To w zarodku wyciszyłoby kryzys, który przez lata będzie konfliktował ludzi.