Jeszcze przed rokiem był głównodowodzącym amerykańskiego Dowództwa Operacji Specjalnych w Europie (USSOCEUR). Udało mi się namówić go na długą rozmowę. W efekcie powstał, liczący jakieś 25 stron maszynopisu, pierwszy wywiad generała dla polskiej opinii publicznej. Fragment zostanie opublikowany w grudniowym wydaniu miesięcznika „Polska Zbrojna”, całość na mojej stronie internetowej.


Nie było łatwo przekonać generała do rozmowy. Ze względu na szeroki zakres tematyki nasze kontakty trwały kilka miesięcy. Mailowaliśmy, rozmawialiśmy, spotkaliśmy się, żeby doszczegóławiać kolejne kwestie. Gen. dyw. w st. spocz. Michaela Repassa, do niedawna najważniejszego amerykańskiego komandosa w Europie – bo o nim mowa – pytałem o wiele spraw. Generał mówi o swoich pierwszych kontaktach z polskimi komandosami, o rozwoju naszych Wojsk Specjalnych, o reformie systemu dowodzenia Sił Zbrojnych RP. Pytałem także o kobiety w jednostkach specjalnych, amerykańskie pomysły na wykorzystanie komandosów odchodzących ze służby, ocenę dotyczącą wspomnień publikowanych przez operatorów sił operacji specjalnych. Choć odpowiedzi – jak przystało na wysokiego amerykańskiego dowódcę – są dyplomatyczne, to jednak w wielu miejscach wzbudzą emocje i ostudzą optymizm naszych decydentów.

Michael S. Repass to jeden z najważniejszych amerykańskich dowódców. Droga na szczyty wiodła przez służbę na kilku kontynentach i dowodzenie na wojnie. Karierę wojskową rozpoczął jako oficer piechoty w 1980 r. Ukończył wtedy akademię West Point i trafił do jednostki zmechanizowanej stacjonującej w Luizjanie. Po przejściu do „Zielonych Beretów” był dowódcą Wydzielonego Oddziału Operacyjnego A, pełnił obowiązki zastępcy dowódcy kompanii w 5 Grupie Sił Specjalnych w Fort Bragg w Karolinie Północnej.

Służył także jako dowódca kompanii oraz oficer operacyjny w 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej w Fort Campbell w Karolinie Północnej. Pełnił obowiązki oficera wykonawczego państwa gospodarza przy Centralnej Grupie Armijnej (NATO) w Heidelbergu w Niemczech.

Następne jego stanowiska to m.in.: dowódca 2 batalionu 10 Grupy Sił Specjalnych, dowódca 1 batalionu 1 Grupy Sił Specjalnych stacjonującej na Okinawie. Kolejnym krokiem w karierze było skierowanie go do Dowództwa Operacji Specjalnych USA na stanowisko szefa operacji lądowych w Wydziale Działań Specjalnych.

W czasie operacji „Iracka Wolność”, przez dwie zmiany dowodził 10 Grupą Sił Specjalnych, w skład której wchodził Połączony Zadaniowy Zespół Bojowy Sił Specjalnych – Półwysep Arabski.

Po wojnie w Iraku znowu wrócił na nasz kontynent. Pełnił funkcję oficera wykonawczego przy Głównodowodzącym Siłami Zbrojnymi USA w Europie oraz przy 7 Armii w Heidelbergu w Niemczech. Był zastępcą dowódcy Amerykańskich Sił Specjalnych w Europie. Później został dowódcą komponentu lądowego Sił Specjalnych USA, stacjonującego w Fort Bragg w Karolinie Północnej.

Karierę wojskową zakończył 30 września 2013 r. odchodząc ze stanowiska dowódcy Amerykańskich Sił Specjalnych w Europie (USSOCEUR).

Był wielokrotnie wyróżniany wysokimi odznaczeniami, m.in. dwukrotnie Distinguished Service Medals (Army) – najwyższym niebojowym odznaczeniem w US Army, Defense Superior Service Medal – medalem „za służbę ze znaczną odpowiedzialnością”, Legion of Merit, dwukrotnie Bronze Stars, dwukrotnie Joint Meritorious Service Medals, czterokrotnie Meritorious Service Medals, pięciokrotnie Army Commendation Medals. Otrzymywał także odznaczenia nadane przez władze Czech, Estonii, Niemiec, Litwy, Holandii, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier.

Po przejściu na emeryturę założył firmę doradczą Global Solutions LLC.

PZ REP

Fragment rozmowy ukaże się w grudniowym numerze miesięcznika „Polska Zbrojna”.

Gen. dyw. w st. spocz. Michael Repass:
O GROM-ie w Iraku


„Muszę uczciwie przyznać, ze mój zespół zadaniowy nie był w stanie dostarczyć odpowiednio szczegółowych danych wywiadowczych, które umożliwiłyby jednostce GROM prowadzenie wysoce skutecznych działań bezpośrednich. We wczesnej fazie operacji irackiej nie mieliśmy odpowiedniej struktury organizacyjnej, aby dostarczyć na czas takie dane, niezbędne dla misji GROM-u. Przyczyny wynikały z wewnętrznej polityki Stanów Zjednoczonych i złych decyzji wojskowych, których nie mogłem odpowiednio szybko zmienić.”

O zapowiedziach wycofania się Polski z udziału w misjach zagranicznych


„Wybiegnijmy w przyszłość. Gdyby wasi oficerowie nie mieli doświadczenia bojowego, ponieważ kraj nie brałby udziału w misjach, trudno byłoby uzasadnić, że w ramach Sił Odpowiedzi NATO jesteście gotowi do dowodzenia SOF składającymi się z żołnierzy, którzy ponad dekadę służyli w warunkach bojowych.”

O nakładach USA na rozwój naszych Wojsk Specjalnych


„Z szacunków, które otrzymałem z naszej ambasady w Warszawie wynika, że amerykańskie nakłady na polskie SOF znacznie przekraczają 100 mln dol. Tylko na wspólne ćwiczenia wydaliśmy 22 mln dol. To zdecydowanie więcej, niż otrzymywali inni nasi sojusznicy. Myślę, że Rumuni czy Węgrzy byliby niezadowoleni znając te wyliczenia. Myślę, że to pokazuje jak ważne są dla nas polskie Wojska Specjalne.”

O krytycznym liście dowódcy USSOCOM do polskiego Ministra Obrony w sprawie reformy Dowództwa Wojsk Specjalnych


„Moim zdaniem rezultat tych rozmów okazał się być poniżej naszych oczekiwań. Ale decyzja dotycząca reformy należy wyłącznie do strony polskiej i ma swój wyjątkowy charakter. Z niecierpliwością czekam jak to się powiedzie w przyszłości. Rozwiązania wdrożone po reformie są intelektualnie ciekawe. Ale w praktyce to nie zapracuje.”

O zamieszaniu związanym z przekształceniem Dowództwa Sił Specjalnych w Centrum Operacji Specjalnych


„To jest wyłącznie polska decyzja, w dodatku o randze strategicznej. Bez wątpienia, w takich kwestiach zdanie obcokrajowca ma niewielkie znaczenie dla tych, którzy ostatecznie ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo narodowe. Patrząc jednak z zewnątrz, ta sytuacja wprawiała w osłupienie.”

Fot: Archiwum DWS